Kaja Godek przed jasielskim szpitalem. Fundacja Życie i Rodzina protestowała przeciw aborcji
Przed Szpitalem Specjalistycznym w Jaśle odbyła się w niedzielę (12 lipca) zapowiadana wcześniej pikieta zorganizowana przez Fundację Życie i Rodzina. W wydarzeniu połączonym z Publicznym Różańcem o Zatrzymanie Aborcji uczestniczyli działacze fundacji oraz osoby sprzeciwiające się przerywaniu ciąży.



Pikieta była konsekwencją informacji przekazanych wcześniej przez fundację, która – powołując się na odpowiedź szpitala na wniosek o udostępnienie informacji publicznej – poinformowała, że w 2025 roku w placówce przeprowadzono dwa zabiegi przerwania ciąży.
Podczas zgromadzenia głos zabrała prezes Fundacji Życie i Rodzina Kaja Godek.
– Okazało się, że w ubiegłym roku Narodowy Fundusz Zdrowia zaraportował, że województwo podkarpackie zrobiło, jak to zostało określone, poniżej pięciu aborcji. Prawnicy Fundacji i Zespół Prawny zaczęli szukać tego miejsca, które przełamało trend ochrony życia na Podkarpaciu, bo to był zdrowy region, to było zdrowe województwo. To był obszar, na którym dzieci nienarodzone były bezpieczne – powiedziała.


Następnie odniosła się do informacji dotyczących Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
– I oto się okazuje, że jedna z placówek ochrony zdrowia postanowiła zostać abortorium. Szukaliśmy tej placówki i okazało się, że jest to Jasło. Jasło w zeszłym roku zabiło poprzez aborcję dwoje dzieci. Zabiło je poprzez aborcję, naciągając interpretację prawa. I jesteśmy tutaj dzisiaj po to, żeby modlić się o zatrzymanie tego procederu, ale też żeby powiedzieć decydentom tego szpitala – zapłacicie za to – mówiła Kaja Godek.


Prezes fundacji skrytykowała również obowiązujące – w jej ocenie – interpretacje przepisów dotyczących przesłanki zagrożenia zdrowia kobiety.
– Może dzisiaj wydaje wam się, że kryje was władza, że kryje was rząd, że kryją was jakieś bezprawne wytyczne. Ale po pierwsze, te wytyczne są bezprawne, wytyczne ministerialne. Po drugie, reinterpretacja przesłanki o zagrożeniu życia i zdrowia matki jest aż nadto oczywista. I żebyście się nie zdziwili, kiedy przyjdzie ktoś, kto będzie rozliczał wiele lat wstecz, co robiły placówki ochrony zdrowia, są do tego podstawy prawne – stwierdziła.


Odnosząc się do dwóch przypadków, o których wcześniej informowała fundacja, Kaja Godek powiedziała:
– W czerwcu 2025 roku zabito pierwsze dziecko na Podkarpaciu poprzez aborcję. To było dziecko 16-tygodniowe, które miało zespół Downa. I użyto jako pretekstu świstka od psychiatry. Świstka o epizodzie depresyjnym i zaburzeniach adaptacyjnych, czyli o normalnej reakcji organizmu na trudną informację. Stres, smutek, nawet stany depresyjne jest czymś absolutnie naturalnym w sytuacji niepomyślnej diagnozy o dziecku. Ale nie może stawać się wyrokiem śmierci, a w murach tego szpitala się stało – powiedziała.



Mówiąc o drugim przypadku dodała:
– Drugie dziecko, które zostało zabite w listopadzie 2025 roku, miało 6 tygodni życia i było całkowicie zdrowe. Być może gdzieś w Polsce jest rodzina, która czeka, żeby pokochać jakieś dziecko, żeby je adoptować. Ono mogło się urodzić i mogło mieć kochającą rodzinę. A tu w tym szpitalu zostało zabite poprzez aborcję. To są rzeczy, które nie powinny się dziać w cywilizowanym kraju. To są rzeczy, które ściągają hańbę na całe województwo podkarpackie – mówiła prezes Fundacji Życie i Rodzina.




Podczas zgromadzenia uczestnicy odmówili również różaniec w intencji – jak wskazali organizatorzy – zatrzymania aborcji. Pikieta przebiegła spokojnie.
AJ

