„Kończymy politykowanie na tym etapie”
Sesja nad nowym budżetem była dość burzliwa. A wszystko zaczęło się od oświadczenia radnych. Nerwy na tyle poniosły radnego Krzysztofa Czeluśniaka, że zagroził wystąpieniem do sądu.
- Nasz wysiłek i chęć współpracy zostały jednak zniweczone przez przewodniczącego Klubu Radnych „Jaślanie” radnego Krzysztofa Czeluśniaka, który złożył wniosek o odrzucenie łączne wszystkich zgłoszonych przez nas poprawek. W ślad za tym rozpętano przeciwko nam kampanię oszczerstw i pomówień, informując dyrektorów szkół o zamachu na jasielską oświatę i rzekomym zamiarze doprowadzenia przez nas do likwidacji wybranych placówek oświatowych. To jawny przykład szukania taniego poklasku i nieuczciwej walki o głosy mieszkańców Jasła w zbliżającej się kampanii wyborczej – czytamy w oświadczeniu radnych.

Słowa te wyprowadziły radnego Krzysztofa Czeluśniaka z równowagi, który zagroził wystąpieniem do sądu. W pierwszej chwili sądził, że został pomówiony i oskarżony o rozgłaszanie informacji na temat radnych oraz ich dążeniu do zamykania szkół.
- Koniec degrengolady i pomówień. Po zapoznaniu się występuję do sądu, bo nie może być tak, że jeden radny mówi nieprawdę przeciwko drugiemu radnemu i wkłada się w usta coś, co nie miało miejsca. Kończymy politykowanie na tym etapie. Ja wiem, że jest rok wyborczy. Mój wniosek, był prosty, poparcie budżetu, który przedstawił burmistrz z autopoprawkami. Nie może być tak, że państwo ściągają z oświaty z ironicznym uśmiechem, a dajecie na drogę w Gorajowicach. Nie będę kredytował dróg w Gorajowicach za miejskie pieniądze. Od tego jest starostwo. Mam nadzieję, że znajdzie to swój finał w sądzie – powiedział na sesji RMJ radny Czeluśniak.
Czy radny tak jak zapowiadał złoży wniosek do sądu? Jak podkreślił, sprawą na chwilę obecną zajmują się prawnicy. – Czekam na ich decyzję. Niemniej raczej odpuszczę, bo szkoda mi czasu i nerwów. Widać jednak, że ktoś nakręcił koniunkturę nieprawdy – mówił dzisiaj dla Jaslo4u Krzysztof Czeluśniak.
(icz)
