
To nie stało się po raz pierwszy. Tak mówili niektórzy mieszkańcy po tym, jak w lutym w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach padło pięć psów. Ich właściciele są przygnębieni, sąsiedzi w strachu, twierdzą bowiem, że ktoś je otruł.


Jak relacjonuje Maria Maciejowska, jedna z poszkodowanych właścicieli, w feralnym dniu jej dwa psy uciekły z ogrodu przez dziurę w płocie. Kiedy wróciły, zauważyła, że coś niedobrego dzieje się z jednym z nich.


- To był moment, nawet nie zdążyłam się zdenerwować. Zaczął się krztusić i coś zwracać. Chwyciłam go na ręce i wyniosłam na pole. Zobaczyłam tylko pianę z pyska. Potem zdechł


- mówi M. Maciejowska.


Wypadek czy przestępstwo?


Identyczne objawy miały pozostałe cztery psy, które zdechły w ciągu pięciu dni w domach na ul. Żniwnej i końcowej Floriańskiej.


- Sam osobiście widziałem, jak na trawniku obok naszego domu zdychał duży pies sąsiadów i inny mi nieznany. Weterynarz powiedział, że samochód go potrącił, ale to nieprawda. W polach leżały zdechłe wrony w dziwnych pozycjach, jak strute - mówi Bartosz Kosiek, jeden z mieszkańców Floriańskiej.


Zainteresowani zawiadomili o tym Straż Miejską, Policję.


- Moja mama dzwoniła też do weterynarza do Krosna, który stwierdził, że z podejrzanego o otrucie psa powinno się wziąć próbki do dwóch godzin po incydencie. Kto mógł o tym wiedzieć? - dodaje B. Kosiek.


Rzeczywiście, do Straży Miejskiej wpłynęły dwie interwencje o prawdopodobnym otruciu psów. Zostały one przekazane Policji, bowiem zaszło tu podejrzenie popełnienia przestępstwa. Jak twierdzi Łukasz Gliwa, p.o. rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaśle, zgłoszenia przyjął dzielnicowy 16 i 21 lutego od jednej z mieszkanek ulicy.


- W obu przypadkach zawiadomiliśmy weterynarza i sanepid. W pierwszym przypadku weterynarz poinformował nas, że pies najprawdopodobniej został potrącony - mówi Ł. Gliwa.


Ekspertyza na koszt


Dzwoniąca osoba została pouczona, że jeśli istnieje podejrzenie otrucia, właściciel na swój koszt powinien zrobić ekspertyzę, która wykonują w Puławach.


- Żaden z właścicieli psów nie złożył oficjalnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Na chwilę obecną nie można stwierdzić, że te psy zostały otrute - dodaje Ł. Gliwa.


Zainteresowani mieszkańcy są pewni, że ktoś je otruł, nie wiedzą tylko dlaczego i żałują, że nikt im nie pomógł w rozwikłaniu zagadki. Przecież pięć zdrowych psów nie zdycha bez przyczyny dzień po dniu. Boją się wypuszczać swoje zwierzęta poza dom. Jak twierdzą, nie zdarzyło się to po raz pierwszy, co jakiś czas ktoś słyszy o takich incydentach. Pozostaje czekać do następnego razu.