Lubisz grzyby? Bądź czujny!
Jesień to wspaniały czas dla grzybiarzy, jednak zbieranie grzybów może okazać się niebezpieczne dla tych osób, które nie mają doświadczenia i dostatecznej wiedzy. Na co powinniśmy zwracać uwagę podczas grzybobrania oraz po jakie grzyby sięgać? Rad udziela Renata Wojtunik, klasyfikator grzybów Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle.

Pierwszy wysyp grzybów następuje już w czerwcu, a pierwsze okazy jakie możemy znaleźć w lasach to zazwyczaj kozaki, czy prawdziwki. Sezon na grzybobranie zaczyna się jednak wraz z nadejściem jesieni. Grzybiarze nie mogą w tym czasie narzekać na brak koszy pełnych pachnących grzybów. W ostatnim czasie coraz więcej osób przychodzi do Sanepidu, by poradzić się, czy zebrane przez nich grzyby są jadalne.
- Osoby, które do nas przychodzą są to zazwyczaj grzybiarze, którzy mają wątpliwości. Przed wczoraj jeden z panów przyniósł dwa rodzaje grzybów. Pierwszy to był popularny koźlarz zwany kozakiem, drugi zaś to był krowiak podwinięty, czyli tak zwana olszówka należący do gatunku grzybów trujących. Toksyny tego grzyba nie działają w sposób natychmiastowy, ale dają o sobie znać po kilku spożyciach, a nawet latach stopniowo uszkadzając narządy wewnętrzne – mówi Renata Wojtunik.
Grzybiarz skorzystał z pomocy fachowca i na dobre mu to wyszło, bo dzięki temu uchronił siebie i bliskich przed przykrymi konsekwencjami skosztowania olszówki. Najważniejsze jest, aby umieć rozpoznać grzyby jadalne od trujących. Pierwszą podstawową zasadą jest zbieranie grzybów gąbczastych, nigdy blaszkowych. - Najbardziej niebezpieczny jest muchomor sromotnikowy, następnie krowiak podwinięty, a potem pieszczenica kasztanowata, czyli grzyb, który występuje na wiosnę i jest podobny do smardza jadalnego. Jest jeszcze wieruszka zatokowata śmiertelnie trująca, którą można pomylić z gąsówka nagą – ostrzega R. Wojtunik.
Najlepsi grzybiarze ulegają zatruciom
Jak zapewnia nasz fachowiec każdy bezpłatnie może zgłosić się do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jaśle, w której klasyfikatorzy grzybów pomogą w ocenie ich zbiorów. Bardzo ważne jest, aby nie doszło do pomyłki, którą możemy przypłacić zdrowiem, a nawet życiem. We wrześniu w mediach ogólnopolskich wrzało od informacji na temat czteroletniej dziewczynki z województwa opolskiego, która zatruła się muchomorem sromotnikowym. Jedyną szansą na jej przeżycie był przeszczep wątroby. Podobnie stało się z 6-letnim Tomkiem z Przemyśla, który przeszedł dwie tego rodzaju operacje.
- Muchomor sromotnikowy jest najbardziej toksyczny. Wszystkie osoby, którym przydarzyło się spożycie tego grzyba, niestety kwalifikują się na przeszczep wątroby. Nawet małe ilości zjedzenia tego grzyba powodują poważne uszkodzenia wątroby. 50% osób, które go zjadło umiera. Można go pomylić z gąską lub kanią. Cechą charakterystyczną muchomora jest to, że wyrasta z pochewki – dodaje pani Renata.
Zaleca się, aby nie zbierać nie wyrośniętych grzybów, gdyż bardzo łatwo się pomylić uznając trującego za jadalny. Fachowcy zalecają, aby po zbiorze jeszcze raz dokładnie oglądnąć każdego dla pewności. Podkreślają również, aby mieć atlas grzybów, który może okazać się bardzo przydatny podczas wypadu do lasu.
Ciekawostki
Handel grzybami jest możliwy na targowiskach. Osoby sprzedające grzyby mają obowiązek posiadać atest wydany przez klasyfikatora grzybów. Suszone natomiast nie powinny być sprzedawane chyba, że są zapakowane i posiadają atest, ale od grzyboznawcy.
Worek foliowy? To zły pomysł. Najlepiej wybrać przewiewny koszyk. Grzyby potrzebują dopływu powietrza, a użycie worka może wywołać zmiany w składzie chemicznym grzyba. Mimo iż jest on jadalny możemy się nim podtruć. Warto również pamiętać, by je jak najszybciej przetwarzać, aby się nie zepsuły.
Renata Wojtunik radzi, aby pierwszą wodę po obgotowaniu grzybów wylać. - Toksyny zawarte w tych grzybach rozpuszczają się w wodzie, dlatego warto pamiętać, by pierwszy raz ją wylać. To jest zasada, której powinniśmy się trzymać – podkreśla.

Jeden z grzybiarzy przysłał nam zdjęcie prawdziwka, którego udało mu się znaleźć podczas tegorocznego grzybobrania w lesie na Liwoczu. Waży ponad 1,5 kg.
Ilona Dziedzic
