Mieszkańcy interweniują w sprawie remontu drogi w Łysej Górze
Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Grzegorz Pers podjął dyskusję w obecności radnych i Zarządu Powiatu na temat remontu drogi w Łysej Górze ze środków popowodziowych przyznanych przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Inwestycja ta stała się powodem konfliktu. Mieszkańcy mają wątpliwości, co do materiału, z którego zostały wykonane pobocza. Zjazdy do ich domów po wykonaniu asfaltu są strome, a samochody się "zawieszają".

Do wiceprzewodniczącego Grzegorza Persa wpłynęły skargi mieszkańców Łysej Góry dotyczące inwestycji prowadzonej w ich miejscowości. W związku z licznymi interwencjami przyjechał na miejsce prowadzonych prac. Chcąc rozmawiać z kierownikiem budowy zastał jedynie pracowników, którzy odmówili podania jakiegokolwiek kontaktu do osób mogących wypowiedzieć się w sprawie trwających prac.
- Nikt nic nie wie. Sołtys pyta o telefon do podwykonawcy to nie wolno dać. Robimy inwestycję ze środków publicznych. Miejscowość Łysa Góra leży trochę wyżej. Po tym jak podniósł się asfalt zjazdy do domów są strome, a samochody się zawieszają – mówił wiceprzewodniczący Grzegorz Pers.
Wykonane pobocza budzą kontrowersje. Pojawiły się wątpliwości, czy aby wykorzystano odpowiedni materiał, jakim jest mieszanka tłuczniowa. - Moim zdaniem były to jakieś odpady, bo wychodzi błoto, a jak ktoś przejedzie tamtędy rowerem lub motorem to się pobocza zapadają - podkreśla G. Pers.

W związku z zastrzeżeniami, co do wykonania inwestycji starosta Adam Kmiecik zlecił pracownikom powołanie trzy osobowej komisji, która sprawdzi na miejscu materiał użyty przy wykonaniu poboczy.
Brak porozumienia. Emocje brały górę
Wiceprzewodniczący zwrócił również uwagę na zachowanie Zbigniewa Abratowskiego, inspektora nadzoru budowy Powiatowego Zarządu Dróg w Jaśle, które jest jego zdaniem nie do przyjęcia. Podczas spotkania w Łysej Górze, jak poinformował wszystkich G. Pers doszło do awantury. - Jak przyjeżdża pan inspektor Abratowski i nie wysiada z samochodu tylko podnosi od razu głos na mieszkańców. Ktoś zadaje pytanie, a on nawet nie pozwoli skończyć, tylko od razu z buta – kontynuował dalej wiceprzewodniczący Rady Powiatu. - Jeżeli ktoś pracuje w administracji publicznej to dostaje za to pieniądze. Nikt nikomu łaski niech nie robi. Albo wyciągnie się konsekwencje, albo będzie się udawało, że nic się nie stało, a pan Abratowski miał zły dzień – powiedział w rozmowie z Jaslo4u.pl.
- Nie byłam świadkiem zachowania pracownika i tych rozmów. Możemy się spotkać i doprowadzić do konfrontacji – zaproponowała Elżbieta Motkowicz, dyrektor PZD w Jaśle.

Tadeusz Górczyk, etatowy członek Zarządu Powiatu również był w Łysej Górze, by zobaczyć, co jest powodem wielkiego larum mieszkańców. - Na miejscu okazało się, że większość tych problemów, które zgłaszali mieszkańcy miały być zrealizowane w ramach inwestycji, tylko to są ostatnie prace porządkowe i wykończeniowe trwające na poboczach. Myślę, że za 3 - 4 dni te problemy znikną – powiedział.
Ilona Dziedzic
zdjęcia: archiwum
