Mieszkańcy schroniska dzięki pracy czują się potrzebni
0
Od wiosny miłośnicy jazdy konnej wraz z bezdomnymi remontują stadninę koni. Dla mieszkańców schroniska Rzeszowskiego Towarzystwa Brata Alberta, to satysfakcja i poczucie, że są komuś potrzebni.

Jeszcze kilka miesięcy temu teren obecnej stadniny był w opłakanym stanie, zarośnięty wysokimi trawami. W tamtym roku grupa miłośników koni powołała do życia Jasielskie Stowarzyszenie Jeździeckie, które wydzierżawiło te obszary. Zaczęto prace nad doprowadzeniem miejsca do stanu używalności, aby można tu było pojeździć konno i miło spędzić czas. Z pomocą przyszli mieszkańcy jasielskiego schroniska, którzy podjęli działania na zasadzie wolontariatu.

- Robimy to bezinteresownie, a taka praca na świeżym powietrzu to dla nas rekreacja, dzięki której czas szybciej płynie - twierdzi Wiesław Staniszewski, mieszkaniec schroniska.

Może docenią i dadzą pracę

Mężczyźni wyremontowali starą stajnię, wybudowali dwie altanki do grillowania, ogrodzenie, bramę z szyldem, kapliczkę polową, a wszystko z drewna.

- Chcemy pokazać, że coś potrafimy, że do czegoś się nadajemy. Nie jesteśmy źli, jak o nas sądzą. Może ktoś, gdy zobaczy to wszystko zechce nam dać stałą pracę, bo bez niej trudno wyjść z bezdomności – mówi Jan Miga z jasielskiego schroniska.

Wiesław Sikora, kierownik schroniska, zaznacza, że takie zajęcia, to dla jego podopiecznych dobre przygotowanie do pracy, której niektórzy z nich nie mieli kilka lat, a także integracja społeczno-zawodowa, z innymi ludźmi.

- Te ich działania to dobry sposób na nudę, zniechęcenie. Czują się potrzebni, starają się dać z siebie jak najwięcej, a przez to nie myślą o złych rzeczach – komentuje W.Sikora.

Kontakt z koniem, czasem przez 8-9 godzin pracy, to dla nich również rodzaj terapii.

AGNIESZKA FRĄCZEK

Super Nowości z dnia 08_08_2006

