Minęło 31 lat od wprowadzenia stanu wojennego
13 grudnia 1981 r. - wydarzenia, które miały miejsce w tym dniu wciąż poruszają i przywołują wspomnienia. Władze komunistyczne obawiały się utraty przywództwa, co było głównym powodem wprowadzenia stanu wojennego.
Nie można zapominać o ofiarach tamtych wydarzeń. Wielu działaczy opozycyjnych zostało internowanych za sprzeciw wobec władz komunistycznych. Z powiatu jasielskiego los ten spotkał osiemnaście osób. Aresztowanych i sądzonych było dziesięciu z nich. W tym czasie za granicę musiało wyjechać piętnaście, ze względu na brak perspektyw w kraju. - Ja w tym czasie byłem działaczem "Solidarności", delegatem na I Krajowy Zjazd. Władze wówczas zabiegały o utrzymanie swoich pozycji, dlatego wydały wojnę narodowi. Takiej nadziei, zapału na rzecz Polski w ciągu tych 16 miesięcy później nie widziałem i nie mam nadziei, bym ją spotkał – powiedział Kazimierz Poniatowski.

Jednym z internowanych osób był Tadeusz Górczyk, obecnie członek zarządu powiatu w Jaśle. Jako 20-letni student został internowany w Krakowie, po tym jak wraz z grupą studentów strajkował w Hucie im. Lenina. Przez trzy miesiące był więziony w Nowym Wiśniczu koło Bochni, później przewieziony do Załęża koło Rzeszowa. Następnie zaangażował się w działalność podziemia. - Z mamą spotkałem się dopiero w 1982 r. na święto Trzech Króli – wspomina T. Górczyk. Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego jego zdaniem nie była dobrą dla Polski. - Komisarze wojskowi doprowadzili już słabą gospodarkę do ruiny. Po trzydziestu latach doszliśmy do tego samego punktu wyjścia. Znowu mamy fanatyczne stanowiska, podziały w rodzinach. To do niczego dobrego nie wróży na przyszłość – skwitował.


Msza w intencji ojczyzny odbyła się w kościele pw. św. Stanisława w Jaśle, po której jaślanie przeszli do Jasielskiego Domu Kultury. Wszyscy zainteresowani mieli okazję wysłuchać recitalu piosenek Jacka Kaczmarskiego w wykonaniu Trio Łódzko-Chojnickiego.
Ilona Czarnecka
ilona.czarnecka@jaslo4u.pl
