„Moja córka straciła wzrok. Apel matki podczas spotkania z ministrem Żurkiem w Jaśle
Dramatyczna historia młodej kobiety, która w wyniku wybuchu petardy straciła wzrok w jednym oku, ponownie wybrzmiała publicznie. Podczas piątkowego spotkania z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem w Jaśle głos zabrała jej matka, opisując wieloletnią walkę o wyjaśnienie sprawy i brak przełomu w postępowaniach. Kobieta zwróciła się bezpośrednio do szefa resortu z prośbą o objęcie sprawy nadzorem.
– W wyniku wybuchu petard na imprezie zorganizowanej przez starostę jasielskiego Adama Pawlusia moja córka do tej pory ma zniszczone oko i utraciła wzrok. Nawet słowo „przepraszam” nie padło z ust organizatorów. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że od sześciu lat walczymy i jak do tej pory sprawy są cały czas umarzane, pomimo dowodów, pomimo opinii biegłego, pomimo świadków. Jesteśmy po prostu bezradni – mówiła.
Jak podkreśliła, rodzina wielokrotnie podejmowała próby doprowadzenia sprawy do końca. – Z ust organizatora padły nawet takie słowa: „Po co się strzępicie, skoro i tak z nami nie wygracie”. Mam takie pytanie i prośbę do pana ministra: czy zechce pan objąć tę sprawę swoim osobistym nadzorem, żeby zakończyć to kumoterstwo, te układy. Po prostu to jest dramat. Na ostatniej rozprawie, która odbyła się pół roku temu w Jaśle, pani sędzina, nie przesłuchując nikogo, miała już przygotowany akt umorzenia sprawy – relacjonowała.
Do tej sytuacji odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który wskazał na obowiązujące procedury i możliwość objęcia sprawy nadzorem przez prokuratora generalnego.

– Jeśli jest się prokuratorem i ministrem sprawiedliwości, to trzeba zachować dystans do takich indywidualnych spraw, ale mamy na to odpowiednie procedury. Jeżeli wpływa pismo skierowane do prokuratora generalnego bądź ministra z wnioskiem o objęcie sprawy nadzorem, zajmuje się nią zespół ludzi, którzy się jej przyglądają – wyjaśnił.
Minister podkreślił, że formalny wniosek jest warunkiem podjęcia dalszych działań. – Prokurator generalny obejmuje sprawę nadzorem i wtedy te osoby muszą raportować, a zespół sprawdza, czy procedury zostały dochowane. Ja pani nic nie mogę obiecać, ale jeżeli takie formalne pismo zostanie złożone, to na pewno nie zostanie pozostawione bez biegu – dodał.
Sprawa, mimo upływu lat, nadal nie doczekała się prawomocnego rozstrzygnięcia.
Czytaj więcej: Witali Nowy Rok na Górze Liwocz. Ucierpiała 27-latka
Czytaj więcej: Bulwersująca sprawa pokazu fajerwerków na Górze Liwocz w programie "Państwo w Państwie"
Red.

