Myśliwi apelują do kierowców: zdejmij nogę z gazu. Zwierzęta nie znają znaków drogowych
Polski Związek Łowiecki przypomina kierowcom o kampanii „Noga z gazu. Zwierzęta nie znają znaków drogowych”. Myśliwi apelują o większą ostrożność przede wszystkim na drogach przebiegających przez lasy, pola i tereny wiejskie, gdzie szczególnie o świcie i zmierzchu ryzyko zderzenia z dzikimi zwierzętami jest największe.


Kolizje z udziałem saren, dzików czy łosi stanowią zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale przede wszystkim dla kierowców i pasażerów. Zwierzę może wtargnąć na jezdnię w każdej chwili, a zderzenie z dużym osobnikiem często ma skutki porównywalne z kolizją z innym pojazdem.
Znak ostrzega nie bez powodu
Szczególną ostrożność należy zachować na odcinkach oznaczonych znakiem A-18b „Uwaga, dzikie zwierzęta”. Jak podkreśla Polski Związek Łowiecki, znaki te ustawiane są w miejscach, gdzie zwierzęta regularnie przekraczają drogę lub gdzie ryzyko ich pojawienia się jest wyjątkowo wysokie.
W takich lokalizacjach warto zmniejszyć prędkość, uważnie obserwować pobocza i być przygotowanym do hamowania. Trzeba również pamiętać, że za jednym zwierzęciem bardzo często podążają kolejne.
Największe zagrożenie o świcie i zmierzchu

Myśliwi zwracają uwagę, że najwięcej zwierząt przemieszcza się o świcie i zmierzchu, kiedy wychodzą na żer lub przemieszczają się między ostojami. Większej koncentracji wymagają również drogi prowadzące przez lasy, pola, łąki, okolice cieków wodnych oraz tereny wiejskie.
Jeżeli kierowca zauważy zwierzę przy drodze lub na jezdni, powinien przede wszystkim zwolnić, zachować tor jazdy i unikać gwałtownych manewrów, które mogą doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem lub zderzenia z innym samochodem.
– Chodzi o przypomnienie prostej zasady: tam, gdzie droga przecina naturalne trasy zwierząt, odpowiedzialność jest po stronie człowieka. Zwierzę nie zna przepisów, nie rozumie znaku i nie przewidzi prędkości samochodu. Kierowca może natomiast zwolnić, obserwować pobocze i przygotować się do reakcji. Czasem właśnie to wystarczy, żeby uniknąć tragedii – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego Polskiego Związku Łowieckiego.
Co zrobić po zderzeniu ze zwierzęciem?

Jeżeli mimo zachowania ostrożności dojdzie do kolizji, najważniejsze jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia i zadbanie o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu. Należy zatrzymać pojazd w bezpiecznym miejscu, włączyć światła awaryjne, założyć kamizelkę odblaskową, ustawić trójkąt ostrzegawczy oraz powiadomić odpowiednie służby.
Polski Związek Łowiecki przypomina również, aby nie podchodzić do rannego dzikiego zwierzęcia i nie próbować samodzielnie udzielać mu pomocy. Ranne zwierzę może zachowywać się nieprzewidywalnie i stanowić zagrożenie dla ludzi.
Wystarczy zdjąć nogę z gazu

Myśliwi podkreślają, że każdego roku na polskich drogach dochodzi do tysięcy kolizji z udziałem dzikich zwierząt. Choć nie wszystkim można zapobiec, w wielu przypadkach niższa prędkość, uważna obserwacja drogi oraz zachowanie szczególnej ostrożności pozwalają uniknąć tragedii.
Polski Związek Łowiecki apeluje do kierowców, aby zwłaszcza na drogach przebiegających przez lasy, pola i tereny wiejskie zdjąć nogę z gazu. To prosty nawyk, który może uratować życie zarówno ludziom, jak i zwierzętom.
Red.

