Nielegalne zadanie domowe?
Rzecznik praw ucznia będzie walczył, żeby szkoły przestrzegały prawa zapisanego w Konstytucji RP, które wyraźnie mówi, że odrabianie prac domowych jest dobrowolne! Jeśli tak, wystawione za nie oceny nie mogą być brane pod uwagę przy klasyfikacji, chyba że wcześniej uczeń wyraził na to zgodę.
Wygląda na to, że od wielu lat w szkołach łamane jest prawo. - Żadna ustawa nie daje nauczycielom prawa do zadawania prac domowych, więc nie powinni ich zadawać. Jednak robią to, opierając się np. na statutach szkół. Jest to ingerencja w życie prywatne ucznia, a także naruszanie prawa do wypoczynku - uważa rzecznik praw ucznia i rodzica Krzysztof Olędzki. Stanowisko rzecznika jest jednoznaczne - uczeń nie ma obowiązku uczyć się w domu, odrabiać prac domowych ani przygotowywać się do lekcji. - Tak więc problem jest nie tyle w złym prawie, co w łamaniu prawa, polegającym na przekraczaniu uprawnień przez szkołę - pisze na forum biura Krzysztof Olędzki.
Apel uczniów i rodziców
O przestrzeganie prawa apelują zarówno uczniowie, jak i rodzice, prosząc o interwencję w tej sprawie. Skarżą się, że na naukę poświęcać muszą nawet kilkanaście godzin dziennie i uczyć się siedem dni w tygodniu. Nie godzą się zwłaszcza na to, że szkoły maksymalnie rozbudowują liczbę lekcji, a nauczyciele zadają jeszcze prace domowe.
Co ze statutem?
Rzecznik ostrzega, że sprawa nie będzie prosta, gdyż w żadnych ustawach nie ma wzmianki o pracach domowych. Ale istnieje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z 2004 r. w którym zapisano, że szczegółowe warunki i sposób oceniania określa statut szkoły. Olędzki skieruje sprawę do rzecznika praw obywatelskich, poruszy ją również w Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Co teraz będzie?
Nauczyciele są całą sprawą zszokowani. Zastanawiają się, jak rodzice, którzy ''najgłośniej krzyczą'' wyobrażają sobie omówienie ''Potopu'' czy ''Pana Tadeusza'' bez wcześniejszego przeczytania go w domu? Z kolei wykładowcy akademiccy apelują, że z roku na rok poziom wiedzy uczniów przychodzących na zajęcia jest niższy. Co jednak będzie, jeśli MEN zaakceptuje wniosek Olędzkiego? Pedagodzy nie mają wątpliwości - wychowamy nieuków - mówią. ![]()
MAŁGORZATA WÓJCIK/Super Nowości

