Nowa energia, nowe choroby?
W Łysej Górze planuje się budowę dwóch wiatraków, część farmy wiatrowej „Kobylany ”. Decyzje administracyjne dotyczące powstania elektrowni wydano pozytywne, jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Krośnie dopatrzyło się naruszenia prawa w decyzji środowiskowej dla tej inwestycji. W spór zaangażowali się parlamentarzyści polskiego Sejmu.

Stowarzyszenie rozpoczęło walkę z wiatrakami
Sprawa planowanej inwestycji ciągnie się już kilka lat. W 2008 roku Burmistrz Gminy Dukla
wydał decyzję środowiskową zezwalającą na realizację inwestycji "Budowa farmy wiatrowej Kobylany 30 MW oraz linii kablowej i teletechnicznej wyprowadzającej moc z farmy do GPZ Iwonicz FW”. W tym roku Stowarzyszenie na Rzecz Praworządności i Ochrony Środowiska w Łysej Górze wystąpiło o stwierdzenie nieważności decyzji wydanej przez władze Dukli. Stowarzyszenie wskazało, że wydana decyzja narusza szereg aktów prawnych, m.in. ustawę o ochronie przyrody, Konwencję Bermeńską czy porozumienia o ochronie nietoperzy w Europie.
W Urzędzie Wojewódzkim toczy się również postępowanie o unieważnienie pozwolenia na budowę (dla turbin lokowanych w starostwie jasielskim).
15 turbin na farmie
Farma wiatrowa Kobylany ma składać się z 15 turbin o mocy jednostkowej 2 MW każda.
Budowa turbin planowana jest w trzech lokalizacjach - jeden zespół złożony z dziewięciu
turbin oraz dwa zespoły po trzy wiatraki. Pierwszy zespół położony jest na północ od
drogi Wietrzno - Toki, pomiędzy miejscowościami Kobylany i Nienaszów (lokalizacja
Kobylany). Kolejne lokalizacje położone są pomiędzy miejscowościami Głojsce i Łysa Góra
na północ od drogi Dukla - Gorlice (Nowy Żmigród) (lokalizacja Głojsce) oraz na wschód od
miejscowości Draganowa (lokalizacja Draganowa).
Poziom hałasu emitowanego przez wiatrak to maksymalnie 110 dB. Turbiny instalowane
będą na masztach o wysokości 100m. Całkowity ciężar konstrukcji to maksymalnie 365 ton. Do produkcji jednego wiatraka o mocy 2,3 MW o wysokości całkowitej 145 m trzeba zużyć 150 ton stali, 10 ton miedzi, 30 ton włókna szklanego i 1000 ton betonu wkopanego w ziemię na 9 m w głąb ziemi.
Posłanka Pitera spieszy z pomocą
Była Minister Julia Pitera, zajmująca się w rządzie Donalda Tuska sprawami korupcji
wystosowała do Stowarzyszenia list, w którym podjęła się wyjaśnienia sprawy. -
Ponieważ od dwóch ponad lat zajmuję się budową instalacji wiatrowych prowadzonych
z naruszeniem obowiązującego prawa ( m.in. zlecanie inwestorom prac planistycznych i
darowizny dla gmin) mam już zgromadzony materiał dotyczący parędziesięciu przypadków
potwierdzających dość powszechnie – niestety – zjawisko łamania prawa– napisała w liście Pitera.

Ministerstwo Środowiska w defensywie
61 organizacji sprzeciwiających się polityce Ministerstwa Środowiska w sprawie budowy
farm wiatrowych wystosowało do Ministra list otwarty, w którym m.in. napisano: - W
znanych nam z autopsji licznych przypadkach przepisy i wymogi dotyczące uwarunkowań
środowiskowych inwestycji wiatrakowych sprzeczne są z wymogami kompleksowej ochrony krajobrazu, zarówno naturalnego, jak i kulturowego […]. Inspekcja Sanitarna - powołana do oceny wpływu na zdrowie człowieka - nie posiada wytycznych do oceny wpływu elektrowni wiatrowych na środowisko i człowieka jako immanentnego elementu tego środowiska – napisano w liście do Ministra Środowiska.
Właściciele ziemi pod okiem „skarbówki”?
Farmy wiatrowe są wg wielu ekspertów zagrożeniem nie tylko dla zdrowia, ale również
finansów. Wcześniej czy później rolników, którzy podpisali umowy dzierżawy gruntów pod
wiatraki lub zgodę na wkopanie kabla odprowadzającego prąd z wiatraków może odwiedzić Urząd Skarbowy sprawdzając czy odprowadzili podatek od nieruchomości, ale już nie od gruntów rolnych, ale jak od działek przemysłowych. W tym przypadku nie ma znaczenia, że nadal użytkują ten teren rolniczo. Taka jest interpretacja Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tym właścicielom ziemi, którzy już wzięli jakieś pieniądze, „skarbówka” przypomni, że należy odprowadzić od nich podatek dochodowy oraz podatek VAT 23%. US ma 10 lat na sprawdzenie i wtedy i tak naliczy zaległe podatki, ale już z odsetkami od dnia powstania należności, czyli dnia podpisania umowy lub otrzymania czynszu za dzierżawę.
Być zdrowym przy wiatrakach? Niemożliwe.
Badania przeprowadzone przez niezależnych ekspertów z dziedziny emisji dźwięków i
ich wpływu na człowieka wskazują jednoznacznie, że ciągłe przebywanie w strefie szumu
generowanego przez wiatraki może doprowadzić do tzw. Syndromu Turbin Wiatrowych.
Jak mówią wyniki międzynarodowych badań „Elektrownie Wiatrowe a zdrowie” u
osób zdiagnozowanych syndromem występują zaburzenia nastroju, migreny, depresja,
agresywność, irytacja (zwłaszcza w kontakcie z codziennym hałasem), nietolerancja na hałas, zaburzenia równowagi (u ok. 57 % badanych), uporczywe infekcje narządów oddechowych (gardła, oskrzeli), bronchit, spowodowane uszkodzeniem pęcherzyków w oskrzelikach i płucach.
O sprawie będziemy informować na bieżąco.
Grzegorz Michalski
g.michalski@jaslo4u.pl
