Nowa twarz dla Bernadetty
Miała 22 miesiące, kiedy zdarzył się wypadek. Oszpecona twarz i ręce każdego dnia przypominają jej o tej tragedii. 18-lenia dziś Bernadetta Bielamowicz z Przysiek podjęła decyzję o kolejnej operacji, tym razem, takiej która przywróci jej zdrowy, normalny wygląd.

- To chyba były jakieś święta, nie pamiętam dokładnie, bo miałam wtedy niespełna dwa lata. Spadła na mnie wiązka płonącego siana. Poparzona została twarz i ręce. Na szczęście udało się ocalić oczy i nos, bo zasłoniłam je odruchowo rękami – zaczyna opowieść Bernadetta. W pierwszym momencie nikt nie zareagował, dopiero babcia zauważyła, że pali się dziecko. Bernadeta natychmiast przetransportowana została do jasielskiego szpitala, gdzie przez dziewięć dni lekarze walczyli o jej życie. Dopiero, kiedy stan się ustabilizował przewieziona została do Prokocimia. Tam przez kilka kolejnych lat była pod stałą opieką medyczną, tam też wykonano 6 przeszczepów skóry twarzy i rąk. – Lekarze zrobili co było w ich mocy. Gdybym przyjechała kilka dni wcześniej, były spore szanse na odzyskanie wyglądu sprzed wypadku. W Jaśle jednak nikt nie dawał mi nawet szans na przeżycie, więc o transporcie do Krakowa tym bardziej nie było mowy – wspomina Bernadetta. Leczona była także w Łodzi i Rzeszowie.
Na pytanie jak była postrzegana przez rówieśników, koleżanki i kolegów w szkole uśmiecha się ciepło. - Zawsze byłam traktowana jako jedna z nich, nigdy nie dawali mi odczuć, że jestem inna, gorsza. Pamiętam jedną wycieczkę (nie wiem już gdzie to było), ludzie zaczęli mi się przyglądać, wtedy koleżanki zaczęły mnie zasłaniać przed wścibskimi spojrzeniami.
- Bernatkę poznałam w tamtym roku. Zaczepiłam ją na korytarzu szkolnym i zapytałam czy może mi powiedzieć o sobie – opowiada Dorota Grzywacz, pedagog szkolny w Zespole Szkół w Trzcinicy. - Zgodziła się i opowiedziała historię swojego życia. Potem, po konsultacji z nią spotkałam się z jej mamą i zaoferowałam pomoc. Dowiedziałam się, że operacja plastyczna nie została przeprowadzona, bo trzeba było zaczekać aż Bernatka przestanie rosnąć i skóra nie będzie się już rozciągać – kontynuuje D. Grzywacz.
Maria Bielamowicz, mama Bernadetty nigdy nie prosiła nikogo o pomoc, ale teraz bardzo chce pomóc córce w odzyskaniu zdrowia.
Bernadetta ma jeszcze troje rodzeństwa, najmłodszy brat ma 1,5 roku. Kiedy mama wyraziła zgodę, pani Dorota skontaktowała się natychmiast z Fundacją Anny Dymnej „Mimo wszystko”, do której Bernadetta napisała list, opowiadając swoją historię.
Dorota Grzywacz bardzo aktywnie zaangażowała się w pomoc nastolatce. Poprosiła księdza Krzysztofa Samborskiego, dyrektora Fundacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży im. Matki Bożej z
Na razie nie wiadomo ile będzie kosztować operacja. Sieć szpitali „Shriners Hospitals for Children” w USA zajmuje się takimi przypadkami, ale tylko do 18 roku życia. W trakcie rozmów z amerykańskimi lekarzami okazało się, że w szczególnych przypadkach takie operacje wykonywane są również na starszych. - Będziemy tam składać potrzebne dokumenty. Są już w trakcie tłumaczenia. Napiszemy również list, wyjaśniający, dlaczego tak późno Bernadetta się zgłasza na zabieg – planuje D. Grzywacz. - Ma już zorganizowany pobyt w USA i tłumacza. Teraz tylko kwestia pieniędzy na przelot, bo za sam zabieg nie trzeba będzie płacić – dodaje pani Dorota. Trwają poszukiwania sponsorów, którzy opłaciliby chociaż jeden bilet. Wiadomo już, że jeżeli operacja dojdzie do skutku, to Bernadetta będzie musiała kilkakrotnie przemierzyć Atlantyk w obydwie strony.
Takie operacje przeprowadzane są również w Polsce. Jest u nas kilkanaście ośrodków, które specjalizują się w tego typu zabiegach. Jednym z nich jest Polanica-Zdrój. Tam jednak czeka się bardzo długo, a leczenie jest kosztowne.
Operacja ma dać Bernadecie nową twarz i przynajmniej częściową sprawność dłoni.
Dziewczyna jest oszołomiona tempem, jakiego nabrało ostatnio jej życie. Ale cieszy się, bo wie, że teraz może być już tylko lepiej.
Interesuje się muzyką i sportem. W tym roku zdaje maturę w Liceum Profilowanym przy Zespole Szkół w Trzcinicy. Planuje studia pedagogiczne.
Katarzyna Pacwa-Wilk
fot. D. Grzywacz
"Obiektyw Jasielski" z 15 lutego 2008, nr 3
Dla wszystkich, którzy chcieliby pomóc Bernadecie podajemy numery kont, na które można wpłacać pieniądze:
Darowizny:
Fundusz Pomocy Dzieciom i Młodzieży
Bank Pekao S.A o/ Zakopane 12124015871111000008164322 z dopiskiem „Pomoc dla Bernadetty”
1% podatku
Fundusz Pomocy Dzieciom i Młodzieży im. Matki Bożej z La Salette KRS 0000222393
Bank Pekao S.A o/Zakopane
66124015871111001004817689 z dopiskiem „Pomoc dla Berandetty”
oraz na konto osobiste
Bernadetta Bielamowicz
63102029640000690200660704

