Podkarpaccy lekarze protestują najostrzej
5
Lekarze mają teraz podejmować głodówki w swoich miejscach pracy, a od 1 lipca nie będą wpisywać numerów PESEL na receptach. Zamierzają również piętnować kolegów, którzy planują zajmować miejsca po zwalniających się lekarzach. Będą także dochodzić tzw. misiowego, czyli odszkodowania z tytułu przepracowanych niezgodnie z prawem unijnym dyżurów medycznych i czas wolny należny za okres spędzony na tych dyżurach.

- Jestem przeciwny głodówkom, dlatego w regionie raczej ich nie będzie. Uważam, że nasz rząd nie zasługuje na to, by dla niego ryzykować własnym zdrowiem - mówi Zdzisław Szramik, szef OZZL w regionie. - Moim zdaniem, najlepszą formą strajku są wypowiedzenia, które zostały złożone już w 9 szpitalach i będę zachęcał wszystkich kolegów do tej formy protestu. - W ręku mam lekarskie pozwy do sądu, ale zaproponowaliśmy ugodę dyrektorowi (za jeden dyżur jeden dzień urlopu) i czekamy - mówi Leszek Bień, szef związkowców w tarnobrzeskim szpitalu. - Ta korzystniejsze wyjście dla placówki, która w okresie 6-tygodniowego strajku straciła już około 1,5 do 2 mln zł. Przeciętnie każdemu lekarzowi należy się około 30 dni wolnego. - Udzielenie kilkudziesięciu dni wolnych każdemu lekarzowi zdezorganizowałoby pracę większości oddziałów - uważa Krzysztof Przyśliwski, dyrektor SP ZOZ w Łańcucie. Stworzyłoby zagrożenie dla ciągłości świadczonych usług.

Ukraińcy nie przyjadą leczyć

Lekarze nawiązali również kontakt ze Związkiem Zawodowym Lekarzy na Ukrainie, który zadeklarował, że jego członkowie nie są zainteresowani ratowaniem sytuacji w szpitalach na Podkarpaciu. - To nie jest takie proste. Starając się o pracę, musieliby uzyskać prawo wykonywania zawodu wydawane przez Okręgowe Izby Lekarskie - mów Zdzisław Szramik.

ANNA MORANIEC

Super Nowości z dnia 26_06_2007

