Podróżowanie jest naszym życiem, podróżować każdy może - spotkanie z Robertem Maciągiem
Na szczęście są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią gonić za szczęściem, a ich spontaniczność przekracza wszelkie granice rozsądku. Są nimi Ania i Robert Maciąg. Przy życiu trzyma ich podróżowanie. Na świat najbardziej lubią patrzeć z wysokości siodełka. W restauracji Zajazd Pod Skałą opowiedzieli o swojej przygodzie.

Podróż Jedwabnym Szlakiem zajęła im osiem miesięcy. Podróżnik opowiedział o przygodach, które przeżyli w jej trakcie, fantastycznych ludziach poznanych na trasie i rowerowym podróżowaniu. Nie zabrakło oczywiście zdjęć, filmów i anegdot. Choć spotkanie rozpoczęło się z kilku minutowym poślizgiem to i tak sala wypełniona była po brzegi.
Jak to jest zostać podróżnikiem?
- Bycie podróżnikiem to nie jest zadanie dla jakiś herosów, ale zadanie dla ludzi którzy po prostu nie boją się wyjść z domu. Już wtedy można powiedzieć, że jest się podróżnikiem. Moja przygoda zaczęła się w wieku 23 lat. Kolega zaproponował mi, żebyśmy pojechali zobaczyć Mont Everest i tak pojechaliśmy lądem przez Turcję, Iran, Pakistan. Bardzo mi się to spodobało i tak już zostało do dnia dzisiejszego przez 15 lat.
Jacy są tam ludzie?
- Ludzie w tamtych rejonach jak i wszędzie na świecie są tacy sami, w sensie tak samo sobie pomagają, w siebie wierzą, mają takie same ambicje, złośliwości. Można pojechać 10 tysięcy kilometrów od domu i nagle okazuje się, że tylko język się różni i rysy twarzy ,a ludzie są dalej dokładnie tacy sami. Życie jest jednak zupełnie inne od naszego, ponieważ warunki są bardziej skromne, proste a z drugiej strony ci ludzie żyją naprawdę szczerze. Problemy tych ludzi kręcą się wokół na prawdę życiowych potrzeb, a nie wokół cywilizacyjnych problemów, które narzuciliśmy sobie sami na siebie, chociażby tutaj w Polsce.
Skąd mieszkańcy czerpali prąd?
- Tamtejsi mieszkańcy nie czerpali prądu. Żyją tam generalnie przy świeczkach, albo jeśli mają troszkę pieniędzy, kupują sobie chińskie baterie słoneczne i dzięki temu mają odrobinę prądu.
Jakie było tam jedzenie ?
- Jedzenie jest zupełnie inne niż u nas. Generalnie w biedniejszych krajach codziennie je się to samo. Akurat tam na ogół był sirciaj, czyli herbata z mlekiem i chleb, czasami jakiś ryż. O wiele skromniej niż w domu.
Do czego wykorzystują odchody zwierzęce?
- Oni wykorzystują odchody jacze do palenia w piecu, ponieważ nie rosną tam żadne drzewa. Jest to jedyne takie ich stałe paliwo, taki można powiedzieć węgiel, który znajdują na trawie.
Ile miesięcy spędził Pan w Azji?
- W całej Azji Środkowej spędziłem około 3 miesięcy. Gdybym mógł zostałbym tam troszkę dłużej, ze względu chociażby na to, iż ludzie jak i atmosfera są o niebo lepsze niż w naszym rodzimym kraju.
Czy tę podróż odbył Pan sam?
- Podróżowaliśmy we dwójkę wraz z moją ukochaną żoną i napotkanymi po drodze innymi rowerzystami.
Czy ma Pan jakieś miłe wspomnienia z tej podróży?
- Bardzo często dawaliśmy się zapraszać ludziom do domu i to jest jedno z najfajniejszych wspomnień.
Czy zamierza pan zwiedzić inne ciekawe miejsca?
- Tak, oczywiście planuje wyjechać do miejsc, w których jeszcze nigdy nie byłem np. w Pamirze czy Mongolii.
Dziękuję za rozmowę.
Ona urodzona w 1981 roku w Lwówku Śląskim. Ukończyła kierunek: Turystyka i Rekreacja na PWSZ w Lesznie. Zwiedza świat na rowerze i fotografuje. Zafascynowana Azją i ludzką gościnnością.
On urodzony w 1974 roku, we Wrocławiu. Z wykształcenia - nauczyciel specjalny. Z pasji - podróżuje i fotografuje.
Od kiedy się poznali przejechali rowerami ponad 22 tysiące kilometrów po 19 krajach. Odwiedzili m. in. Chiny, Azję Centralną, Iran, Pakistan, Indie i Azję Południowo Wschodnią.
Robert jest autorem dwóch książek podróżniczych wydanych z serii Biblioteka Poznaj Świat oraz laureatem Travelera za podróż rowerową po Chinach. Wraz z Anią napisali kilkanaście artykułów dla różnych magazynów m. in. dla Rowertour, Poznaj Świat i National Geographic Traveler.
W podróżach najbardziej pociągają ich spotkania z ludźmi i wielkie przestrzenie. Uwielbiają fotografować twarze i pokonywać kolejne przełęcze. Oboje na co dzień zajmują się m. in. fotoreportażem ślubnym.
Arkadiusz Juryś
