Pożegnano Stanisława Trznadla – nauczyciela z powołania, dyrektora z autorytetem
W miniony piątek na cmentarzu parafialnym w Dąbrówce spoczął śp. Stanisław Trznadel – emerytowany nauczyciel i wieloletni dyrektor szkoły w Lipnicy Dolnej. Miał 95 lat.
__________ Fot. FENIKS
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w kościele pw. św. Judy Tadeusza w Dąbrówce, gdzie odprawiono mszę świętą w intencji Zmarłego. W czasie nabożeństwa wspominano jego życie, zawodową pasję i oddanie pracy pedagogicznej.
Stanisław urodził się we Wrocance, a jego dzieciństwo przypadło na trudny czas wojny i wysiedlenia – doświadczenia, które zahartowały go i nauczyły wdzięczności za każdy spokojny dzień. Mimo trudnych początków nigdy nie zamknął serca na innych – całe życie poświęcił ludziom, służąc im jako nauczyciel, wychowawca i przykład człowieka wiernego swoim wartościom.
- Symboliczne jest też to, że Pan Stanisław odszedł kilka dni przed Dniem Nauczyciela – świętem, które przez całe życie było mu bliskie. Jakby sam Pan Bóg zaprosił go w tym czasie, by odpoczął po latach nauczania, po tylu lekcjach, które dawał nie tylko w szkole, ale i w życiu. Bo przecież był nauczycielem z powołania – nie tylko z zawodu. Uczył nie tylko biologii, ale też uczciwości, odpowiedzialności, szacunku dla ludzi i dla natury. Uczył żyć pięknie – usłyszeli z ust Marioli Knap Piotrowskiej zgromadzeni na cmentarzu uczestnicy pogrzebu.


__________ Fot. FENIKS
Stanisław Trznadel ukończył studia biologiczne. Przez wiele lat uczył młodzież, organizował szkolne koła przyrodnicze i prowadził uczniów w świat natury, w którym – jak mawiał – „wszystko ma swoje miejsce i sens”. Po zakończeniu pracy zawodowej oddawał się swojej pasji – pszczelarstwu, które było dla niego źródłem spokoju i harmonii.
Za działalność na rzecz oświaty został odznaczony Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi.
Z żoną Józefą tworzył piękne, ponad 60-letnie małżeństwo – pełne miłości, współpracy i wspólnej troski o wychowanie dzieci oraz rozwój szkoły. Wychowali razem troje dzieci i doczekali się pięciorga wnuków.
Zmarł w domu, który zbudował własnymi rękami – otoczony rodziną, w spokoju, z godnością. Jego życie było piękną lekcją człowieczeństwa
Zmarłego żegnali rodzina, przyjaciele, dawni współpracownicy oraz wychowankowie, dla których pozostanie symbolem nauczyciela z powołania – wymagającego, sprawiedliwego i pełnego szacunku do ludzi i przyrody.

