Rodzice, sami pilnujcie szczepień!
Wkrótce czekają nas dłuższe kolejki w przychodniach, a lekarzy rodzinnych dodatkowe obowiązki. To efekty przeniesienia obowiązku szczepień ze szkół do przychodni. ![]()
Do tej pory, począwszy od I klasy podstawówki do samej matury, lekarz z pobliskiej przychodni przychodził do szkoły, badał dzieci, a zastrzyk, wszystkim zdrowym, dawała pielęgniarka. To ona pilnowała terminów szczepień i prowadziła dokumentację medyczną. Teraz uczniowie będą szczepieni w tej przychodni, do której są zapisani. Do rodziców trafiły już karteczki z prośbą o wskazanie jej dokładnego adresu. ![]()
Zamęt i koszty![]()
Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, do 1 maja szkolne pielęgniarki miały przekazać dokumentację medyczną uczniów do właściwej przychodni. Przenoszenie trwa nadal, szkoły skarżą się na zamęt, a lekarska administracja na ogromne koszty operacji, na którą nie ma pieniędzy. Rodzice są zdezorientowani, nie wiedzą, gdzie mają się zapoznać z uczniowskim kalendarzem szczepień. ![]()
Za pośrednictwem poczty![]()
Dyrektorzy szkół narzekają, że niewielu rodziców wskazało adres przychodni, do której z racji zamieszkania należy dziecko. Nie ma problemu, gdy placówka znajduje się na tym samym osiedlu, co szkoła, wtedy karty szczepień może zanieść pielęgniarka. Gdy dziecko mieszka jednak poza miastem, kartę trzeba wysłać listem poleconym. ![]()
Niezadowoleni są również dyrektorzy placówek medycznych, bo będą musieli wygospodarować dodatkowe środki na wysyłanie zawiadomień o szczepieniu. ![]()
Będą monitorować![]()
- Obawiamy się bałaganu, zaginięć kart, niższego wykonawstwa szczepień - mówi Waldemar Burzyński, z-ca inspektora sanitarnego w Rzeszowie. - Jako organ nadzorujący bardzo wnikliwie będziemy teraz obserwować wykonawstwo szczepień i porządek w kartach. Próbowaliśmy rozmawiać z Narodowym Funduszem Zdrowia, żeby obecny porządek szczepień przedłużyć przynajmniej do końca tego roku szkolnego, niestety, nie udało się.
ANNA MORANIEC / Super Nowości z dnia 18_05_2007

