Rozdawanie chleba bez groźby bankructwa
Po słynnej historii piekarza z Legnicy, który zbankrutował, gdy władze skarbowe kazały mu zapłacić VAT od rozdawanego, czerstwego chleba, rządzący poszli po rozum do głowy i do takich kuriozów już nie dojdzie. Firmy przekazujące żywność na cele dobroczynne będą płacić niższy podatek VAT. Piekarze z całego regionu zapowiadają, że z ich bułek i chlebów korzystać będzie jeszcze więcej potrzebujących niż dotychczas.
- I chwała Bogu, to był idiotyczny przepis, który na różne sposoby trzeba było obchodzić. Piekarze z całej Polski, którzy od lat rozdają chleb potrzebującym, albo wysypywali pieczywo w pobliżu jadłodajni, albo oddawali chleb wystawiając faktury na bochenek za 1 grosz - opowiada Jan Wszołek, członek Stowarzyszenia Piekarzy Polskich. - Teraz będzie można pomagać najuboższym, samemu nie narażając się na kłopoty.
Dobre serce i zreformowany VAT
Dobre serce w kilku przypadkach doprowadziło darczyńców do bankructwa, gdy fiskus naliczył im ogromny podatek. Ale powrotu do przeszłości już raczej nie będzie. W Sejmie prawie gotowa jest ustawa reformująca VAT. Posłowie wprawdzie nie zwolnią darowizn z podatku VAT, ale pozwolą na obniżenie podstawy opodatkowania, a tym samym kwoty podatku. Ma być ona ustalana nie na podstawie wartości rynkowej darowanej żywności, ale według ceny nabycia surowców lub wytworzenia produktu.
1000 bochenków w prezencie dla jadłodajni
- Dla nas to bardzo dobra wiadomość - przyznaje Marek Twaróg, dyrektor Rzeszowskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Rzeszowie. - Co miesiąc dostajemy około 1000 darmowych chlebów. Chętnie przyjmiemy jeszcze więcej. W jadłodajni wydajemy codziennie 3 tys. obiadów. Najubożsi do woli mogą jeść chleb i jeszcze zabierać jeden, dwa bochenki do domu.
Aneta Gieroń Super Nowości z dnia 11_07_2007

