Śmigus - dyngus
Dziś lany poniedziałek, śmigus-dyngus, polewany lub oblewany czy też dzień świętego lejka – istnieje bardzo wiele określeń związanych z drugim dniem świąt Wielkanocnych. Wszystkie te określenia sprowadzają się jednak do jedynego w swoim rodzaju ważnego zwyczaju oblewania wodą.
W drugi dzień świąt, czyli w Wielki Poniedziałek w kościele odprawiane są msze święte. Wierni idą do kościoła, ale nie jest to zbyt łatwe i proste, gdyż po drodze czyhają na nich grupy młodych ludzi z pełnymi wiadrami wody. Jest to pogański zwyczaj zwany śmigusem - dyngusem. Dawniej wywlekano panny pod studnię i tam lano na nie kilka wiader wody. Nie był to zwyczaj ani miły, ani zdrowy. Ale z drugiej strony ujście na sucho oznaczało brak powodzenia.
Zwyczaj oblewania wodą sięga starogermańskich tradycji pogańskich. Stanowił on wyraz radości związanej z odejściem złej zimy. Miał także zapobiegać chorobom i sprzyjać płodności. Kościół nadał staremu zwyczajowi wymiar oczyszczenia, nadając wodzie moc zmywania grzechów. Istotą śmigusa było smaganie rózgami po nogach i udach, zaś dyngusa – oblewanie wodą i zbieranie datków stanowiących wielkanocny „okup”.
W obecnym czasie niedużo się zmieniło. Tradycja lania wodą przetrwała. Dziś tradycja często miesza się z chuligańskimi wybrykami, które uprzykrzają życie mieszkańcom i miast, i wsi. Dzisiejsze polewanie trochę jednak odbiega od tego z przed lat i raczej dzień ten to regularne bezkrwawe wojny na wodę. ”Polewają” się wszyscy starsi na młodych, młodzi na starszych. Miastowi jadą na wieś a ci ze wsi jadą do miasta by utrzymywać tradycje lania. Osiedla na osiedla i tak wymieniać można by bez końca - kto kogo może oblać w ten dzień. Tradycja – tradycją jednak należy pamiętać by zachować umiar.
Jack

