Szybkie prowadzenie i przekonujące zwycięstwo. Czarni pewnie pokonali MKS Arłamów Ustrzyki Dolne
Czarni Jasło zrekompensowali swoim kibicom słabszą postawę w meczach, jakie wiosną zdążyli rozegrać na stadionie przy Śniadeckich 15. W minioną sobotę podopieczni trenera Mateusza Ostrowskiego w dobrym stylu pewnie pokonali MKS Arłamów Ustrzyki Dolne 3:0. Wszystkie trzy trafienia zapisali na swoim koncie zawodnicy młodzieżowi.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Do spotkania 19. serii gier krośnieńskiej klasy okręgowej obie ekipy przystępowały w mniej, lub bardziej przetrzebionych składach. Trener Mateusz Ostrowski nie mógł w sobotę skorzystać z usług między innymi: Sebastiana Sobolaka, Vladislava Zubrytskiego, Roberta Niemca, Łukasza Urbana, Jakuba Wyderki, czy też Piotra Kosiby. Na domiar złego, z problemami zdrowotnymi zmaga się również Rafał Mastaj. Kapitan Czarnych ostatecznie znalazł się w wyjściowej jedenastce. Zmuszony był jednak do przyjęcia środków przeciwbólowych.
Ekipa gości także musi borykać się z kłopotami natury personalnej. Przed startem rundy wiosennej zespół z Ustrzyk Dolnych opuściło kilku kluczowych graczy, co nie pozostaje bez wpływu na postawę drużyny w defensywie. Wystarczy wspomnieć, że kilka tygodni temu MKS Arłamów otrzymał solidną lekcję futbolu od Partyzanta Targowiska, przegrywając na wyjeździe 0:4. W meczu przeciwko Czarnym Jasło z uwagi na nadmiar żółtych kartek pauzowali Harrison Espana i Kamil Wróbel. W składzie gości zabrakło też Pawła Ziemby i Hansona Kumah-Doe.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego na murawie pojawili się wyjątkowi goście. Do wspólnego zdjęcia z zawodnikami obydwu drużyn oraz arbitrami meczu stanęły dzieci ze spektrum autyzmu oraz ich opiekunowie. Akcja pod nazwą #WspolnieNaNiebiesko została zorganizowana przy współpracy jasielskiego klubu z Fundacją LATAWIEC i wpisała się w obchody Światowego Dnia Świadomości Autyzmu. Warto zaznaczyć, że cały dochód ze sprzedaży biletów na sobotnie spotkanie zasili konto wspomnianej fundacji.

Gospodarze już od pierwszych minut rywalizacji przejęli całkowitą kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. Kibice Czarnych Jasło wreszcie mogli oglądać swoją drużyna w zorganizowanym pressingu na połowie przeciwnika. Gołym okiem widać było, że zespół zamierza zrekompensować fanom bezbarwne występu w meczach domowych z Zamczyskiem Odrzykoń i Partyzantem Targowiska. Pierwsze poważne ostrzeżenie dla gości wysłał Maciej Sowa. Strzał skrzydłowego Czarnych zdołał jednak zablokować w ostatniej chwili Filip Karczyński. Wywalczony w ten sposób przez Sowę rzut rożny miał olbrzymie konsekwencje dla przebiegu dalszej rywalizacji.
Do piłki ustawionej w narożniku boiska podszedł Jakub Ząbkiewicz. Nie dośrodkował jej jednak bezpośrednio w pole karne, lecz rozegrał krótko z wychodzącym na wolne pole Karolem Rzońcą, który po przyjęciu na dwa kontakty posłał futbolówkę na piąty metr wprost do wbiegającego zza pleców obrońców Mateusza Majki. Napastnikowi gospodarzy nie pozostało nic innego, jak tylko dołożyć nogę do piłki, która niespełna sekundę później zatrzepotała w siatce bramki MKS-u Arłamów.

Na zdjęciu Mateusz Majka/fot. Marcin Dziedzic
Majka, który tego dnia doskonale czuł się na pozycji klasycznej dziewiątki kontynuował polowanie na kolejne gole. W 6. minucie gry kropnął z odległości szesnastu metrów w kierunku spojenia słupka z poprzeczką bramki. Piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła cel. Czarni z niezwykłą łatwością kreowali sobie okazje do zdobycia kolejnych goli. Choć goście cofnęli się głęboko na własną połowę boiska, to pozostawiali miejscowym bardzo dużo swobody w bocznych sektorach boiska, co było przysłowiową wodą na młyn dla prezentującego od kilku tygodni doskonała formę Sowy i Ząbkiewicza. Na lewej flance kilkoma ciekawymi zagraniami popisał się również Adrian Więcek.
W kolejnych minutach meczu Czarni nieco spuścili z tonu. Gospodarze starali się jak najdłużej utrzymywać przy piłce, utrzymując tym samym rywali z dala od własnej bramki. Obrazu gry nie zmieniło nawet zejście z murawy Rafała Mastaja, który w 16. minucie meczu zmuszony był opuścić plac gry. Jego miejsce zajął Oskar Polakiewicz.

Na zdjęciu Maciej Sowa, który zanotował kolejny bardzo dobry występ w rundzie wiosennej/fot. Marcin Dziedzic
Czarni przyspieszyli ponownie w ostatnim kwadransie pierwszej odsłony spotkania. W 32. minucie gry zespół gospodarzy wykonywał rzut wolne za zagranie ręką jednego z zawodników MKS-u. Piłkę w pole karne dośrodkował nie kto inny, jak Ząbkiewicz. Do futbolówki najwyżej wyskoczył Sebastian Suszko. Piłka po strzale głową obrońcy Czarnych minęła ostatecznie poprzeczkę. Kilka minut później starszego kolegę z drużyny postanowił jednak wyręczyć Polakiewicz, który dwójkową akcję z Majką, zakończył precyzyjnym strzałem z pola karnego w kierunku dalszego słupka bramki. Jaślanie schodzili na przerwę przy dwubramkowym prowadzeniu.
Po zmianie stron Czarni wciąż rozdawali karty na boisku. Nie forsowali jednak tempa, starając się przy tym rozmontować defensywę gości wielopodaniowymi, kombinacyjnymi akcjami. Podopieczni trenera Kowalskiego niezmiennie oczekiwali na własnej połowie na przejęcie piłki i możliwość wyprowadzenia szybkiego kontrataku. Kiedy już udawało im się wyłuskać futbolówkę szybko tracili ją na rzecz drużyny gospodarzy, przede wszystkim z uwagi na niedokładne podania i brak precyzji w rozegraniu.
W końcowych piętnastu minutach spotkania Czarni postanowili podkręcić tempo. W 78. minucie gry dynamicznie w kierunku bramki popędził z piłką Polakiewicz. Podał ją do oczekującego w polu karnym na podanie Majki. Napastnik gospodarzy, prostym zwodem zgubił obrońcę, po czym wyłożył futbolówkę wbiegającemu w obręb szesnastki Rzońcy. Pomocnik Czarnych uderzył jednak wprost w Półkoszka, który zatrzymał piłkę. W 84. minucie gry powetował sobie to niepowodzenie golem na 3:0. Brakarz gości nie miał nic do powiedzenia przy mocnym, mierzonym przy dalszym słupku strzale Rzońcy. Wynik nie uległ już zmianie. Czarni zainkasowali komplet punktów. Niepokojące dla Mateusza Ostrowskiego jest jednak to, że w drugiej odsłonie meczu z powodu lekkich urazów, murawę musieli opuścić Suszko i Ząbkiewicz.

Na zdjęciu Karol Rzońca/fot. Marcin Dziedzic
Sobotnie wyjazdowe spotkanie z Czarnymi Jasło było dla gości z Ustrzyk Dolnych prawdziwą drogą przez mękę. Wpływ na taki stan rzeczy miały z pewnością kłopoty kadrowe ekipy, która wciąż plasuje się w czubie ligowego zestawienia. – Gołym okiem widać, że nasza defensywa jest całkowicie inna niż ta, którą dysponowaliśmy w rundzie jesiennej. Nie chcemy zmieniać stylu gry. Wciąż chcemy utrzymywać się przy piłce. Kiedy jednak tydzień, czy też dwa tygodnie przed startem ligi tracimy kolejnego podstawowego zawodnika, który opuścił klub, okazuje się, że potrzebujemy czasu na to, żeby tę grę z powrotem poukładać. Musimy być cierpliwi. Mam nadzieję, że przyniesie to spodziewane efekty w przyszłości – wyjaśnił podczas pomeczowej konferencji prasowej Piotr Kowalski, trener MKS-u Arłamów Ustrzyki Dolne.
Opiekun gości podkreślił przy tym, że po sobotnim meczu nie ma do swoich zawodników najmniejszych pretensji o wynik i styl, jaki zaprezentowali na murawie. – W pewnym momencie na murawie było siedmiu zawodników z B-klasy, dwóch juniorów i pół zawodnika Duvana, który w dziesiątej minucie meczu doznał stłuczenia uda i został wyłączony z gry. Cała drużyna miała dzisiaj pracować z defensywie, a pracowała na tyle na ile potrafiła, za co nie mogę ich winić. Patrząc na naszą pozycję w tabeli powiedzieliśmy sobie jasno, że każdym meczu musimy walczyć o punkty, żeby się utrzymać. Mamy bardzo Duzy zapas punktów, ale za nami tabela jest bardzo spłaszczona – mówił Kowalski.

Na zdjęciu (od lewej): Mateusz Ostrowski i Piotr Kowalski/fot. Marcin Dziedzic
Na grę swojego zespołu nie mógł narzekać z kolei trener Mateusz Ostrowski, który podczas pomeczowej konferencji chwalił swoich podopiecznych, przede wszystkim za aktywną postawę w grze defensywnej. – Cieszę się, że było widać to, że wyszliśmy dzisiaj wyżej. Takie było założenie. Chcieliśmy zagrać wysokim pressingiem i w tym wysokim pressingu wychodzić do ustawienia 4-4-2, zamykając tym samym rywalowi możliwość rozgrywania piłki i zmuszając go do zagrywania długich piłek. Dużo rozmawialiśmy. Chcieliśmy przerwać marazm, który wdarł się do naszej gry oraz zdjąć presję związaną z oczekiwaniami. Poprzednie dwa mecze przed własną publicznością zremisowaliśmy. Przed tym meczem powiedziałem zawodnikom, że do trzech razy sztuka, że możemy ten mecz wygrać. Widać było, że zawodnicy nie mieli głów zajętych tym, co działo się do tej pory – tłumaczył. Przyznał też, że ustawienie Mateusza Majki na pozycji klasycznej dziewiątki okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. – Ustawienie Mateusza na pozycji snajpera było celowym zabiegiem. To chłopak, które cechuje waleczność i mobilność. Chciałem, żeby powalczył z dwójką stoperów przeciwnika. Udało się to bardzo dobrze. Mateusz strzelił gola i miał asystę. Z pierwszej bramki jestem szczególnie zadowolony, bo był to stały fragment gry, nad którym pracowaliśmy na treningach. Mateusz dał sygnał, który na pewno zwiększy rywalizację – mówił.
JKS Czarni 1910 Jasło – MKS Arłamów Ustrzyki Dolne 3:0 (2:0)
Bramki. Czarni Jasło: Mateusz Majka (5’), Oskar Polakiewicz (36’), Karol Rzońca (84’)
JKS Czarni 1910 Jasło: Damian Niemczyński (GK) – Sebastian Suszko (Pałucki 65’), Eryk Piątkowski, Szymon Sudyka, Paweł Setlak – Rafał Mastaj (C) (Polakiewicz 16’), Karol Rzońca, Jakub Ząbkiewicz (Szydło 81’), Maciej Sowa, Adrian Więcek – Mateusz Majka | na ławce rezerwowych: Patryk Szostak (GK), Tomasz Pałucki, Krzysztof Szydło. Trener: Mateusz Ostrowski.
MKS Arłamów Ustrzyki Dolne: Dariusz Półkoszek (GK) – Filip Karczyński, Kamil Warchoł, Kamil Demkowski, Maciej Śmierciak – Kacper Śmierciak (Wilgucki 66’), Duvan Martinez, Mateusz Długi, Karol Fundanicz, Filip Fundanicz (C) (Wiktorski 50’) – Witold Tarnolicki | na ławce rezerwowych: Szymon Sztengert (GK), Krystian Skwara, Przemysław Wiktorski, Piotr Kowalski, Adrian Wilgucki. Trener: Piotr Kowalski.
MD
