Taką drogą nie da się jeździć
Mieszkańcy przysiółka Kurpiel skarżą się na fatalny stan drogi dojazdowej do ich posesji. Tylko jej część jest utwardzona. Natomiast pozostałe 2 km to jazda po koleinach. Ta droga prowadzi do około 10 domów.
Droga wygląda jak rzeka
Gdy jest sucho to jeszcze można jechać, ale najgorzej jest gdy pada deszcz, wtedy przejazd drogą jest mało realny. Niejednokrotnie samochody grzęzły w błocie albo w zaspach w zimie. - W porze deszczowej nie da się jechać. Drogą płynie rzeka, bo nie ma rowów. Po ulewie woda wymywa koleiny, które potem sami zasypujemy. Wtedy najbardziej utrudniony jest dojazd pogotowia ratunkowego. Nieraz już szli, bo nie dało się dojechać - mówi Marek Kosiek. Gdy pada deszcze droga praktycznie nie istnieje. W zimie mieszkańcy zostawiają samochody jak mówią "na dole" we wsi. - Teraz to mamy autostradę, bo jest sucho - śmieje się Dominik Turek.
Pogotowie i straż nie dojadą
Sąsiedzi nawzajem ratują się z opresji kiedy ich pojazdy ugrzęzną w błotnistych koleinach czy zaspach. - Jesteśmy zdani na siebie. Tutaj mieszkają małe dzieci i starsze osoby. W razie jakiejś choroby musimy iść na nogach aż prawie trzy km, bo pogotowie do nas nie dojedzie. Czasami lekarze szli na piechotę, żeby zdążyć z pomocą - mówi D. Turek. - W razie pożaru to nie ma mowy, żeby dojechał tu wóz strażacki - dodaje Katarzyna Turek.
Najgorzej mają dzieci, które chodzą do szkoły. - Dopóki pogoda będzie sprzyjać to będziemy odwozić syna do przedszkola, a potem trzeba będzie odprowadzać. Jak popada czy są zaspy to dzieci muszą iść do szkoły 4 km - mówi K. Turek.
Sami naprawiają drogę
Właściciele posesji w przysiółku Kurpiel sami starają się prowizorycznie poprawić stan drogi. Utwardzają ją kamieniami, cegłami, żwirem. Sami kopali w niektórych miejscach rowy. Niestety brak rowów odpływowych sprawia, że to "walka z wiatrakami", bo opady deszczu szybko niszczą ich pracę. Tym samym z powrotem są koleiny. Pan Józef Słowik razem z synami utwardzał drogę, żeby dojechać pod swój dom.
Chcą oddać tereny gminie
Pan Dominik zwrócił się do Urzędu Gminy w Skołyszynie o powołanie komisji, która stwierdziłaby stan faktyczny drogi. Komisja zebrała się 14 sierpnia 2007 roku. W sporządzonym protokole czytamy: "Po dokonaniu oględzin przedmiotowej drogi stwierdzono nieprzejezdność na odcinku około 2 km. Przedmiotowa droga przebiega po gruntach prywatnych. W chwili obecnej droga ta jest całkowicie drogą gruntową bez śladu żwiru z dużym grzbietem podłużnym na całej długości tej drogi".
- Chcemy tylko, aby drogę utwardzono i wykopano rowy. Od trzech lat chodzę do urzędu, aby chociaż kilka wywrotek żwiru wysypano na drogę, żeby była przejezdna - mówi D. Turek.
Całą sprawę komplikuje fakt, że droga nie należy w całości do gminy, a tylko jej część, bo reszta stanowi własność prywatną. - Chcemy oddać nasze tereny gminie, aby droga stała się gminną - mówią zgodnie mieszkańcy
Gmina rozważy przejęcie gruntów
Wójt Gminy Skołyszyn Zenon Szura podkreśla, że gmina nie posiada tytułu prawnego do dysponowania ta drogą, a tym samym do wykonywania prac remontowych i jej utrzymania. - Gmina rozważy możliwość ewentualnego przejęcia nieruchomości wchodzących w skład drogi do przysiółka Kurpiel w trybie i na zasadach określonych odrębnie z właścicielami poszczególnych nieruchomości. Mieszkańcy - właściciele nieruchomości będą musieli złożyć pisemny wniosek o przyjęcie tej drogi przez gminę i zgodę na bezpłatne oddanie gruntu wchodzącego w skład drogi na rzecz gminy. Gdy droga stanie się gminna będziemy mieli możliwość przeprowadzenia remontu na tej drodze. Wówczas będę wnioskował do Rady Gminy o zabezpieczenie środków finansowych na ten cel w okresie trwania kadencji - wyjaśnia wójt Zenon Szura.
Marzena Miśkiewicz/Nowe Podkarpacie

