Tłumy Polaków przy urnach
Grubo ponad 50 proc. Polaków oddało w niedzielę swój głos w wyborach do Sejmu i Senatu. To rekordowy postęp w porównaniu do wyborów sprzed dwóch lat, kiedy głosowało zaledwie 40,06 proc. obywateli. - To jeszcze nie sukces, ale jest duża poprawa - komentuje dr Leszek Gajos, socjolog. - Polacy utarli nosa politykom i masowo poszli wystawić im oceny za ostatnie dwa lata. ![]()
Tłumy przed polskim konsulatami w całej Europie i w Stanach Zjednoczonych z frekwencją sięgającą 80 proc. Tłoczno w lokalach wyborczych w całym kraju i konieczność dowożenia kart wyborczych do kilkunastu komisji obwodowych, gdzie rekordowej frekwencji nikt się nie spodziewał. Największe tłumy przy urnach przeżywała Warszawa i Kraków. Na Podkarpaciu ![]()
- Rzeszów.![]()
- W dużych miastach toczyły się faktyczne kampanie wyborcze, stąd też tak wiele osób przy urnach w aglomeracjach - komentuje Gajos. - Skuteczna okazała się też kampania medialna.![]()
- Szturm Polaków na urny to też efekt sztucznego podziału społeczeństwa na liberalne i socjalne, jaki wykreowali politycy wszystkich opcji, a na jaki sami Polacy się nie zgodzili - dodaje Gajos.
ANETA GIEROŃ, PAP![]()
Super Nowości z dnia 22_10_2007

