„Trzeba nam podejmować wyzwania”. Wywiad z Marią Kurowską, kandydatem do Sejmu RP.
Maria Kurowska to postać dla większości powiatu jasielskiego doskonale znana. Wieloletnia działaczka samorządowa, była nauczycielka matematyki, Dyrektor Szkoły Podstawowej, Kurator Sądu Rodzinnego oraz Przewodnicząca Koła Gminnego „Solidarności” Nauczycielskiej. Burmistrz Miasta Jasła w latach 2006-2010. Obecnie kandydatka do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości.


- Po ponad dwudziestu latach działalności w samorządzie w końcu znalazł się czas na odpoczynek. Jak wykorzystała Pani ten okres?
- To prawda. Działalność w samorządzie to pasjonujące ale jednocześnie bardzo wyczerpujące zajęcie. Po jesiennym rozstrzygnięciu wyborczym pozwoliłam więc sobie na dłuższy wypoczynek wśród najbliższych. Nareszcie mogłam spędzić trochę więcej czasu z moimi wnuczkami Wiktorią i Karinką. Odwiedziłam też ukochane Tatry. Ponadto brałam udział w kilku interesujących spotkaniach m.inn w spotkaniu założycielskim Podkarpackiego Ruchu Kobiet im. Grażyny Gęsickiej.
- Jaślanie znają Panią głównie jako burmistrza. Proszę przypomnieć swoją wcześniejszą działalność.
- Tak jak zostało to już wspomniane w samorządzie działam pond 20 lat. Swoją działalność społeczną rozpoczęłam jako studentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Tam prowadziłam badania w Uczelnianym Kole Towaroznawców, dawałam nieodpłatne lekcję niepełnosprawnej młodzieży, działałam w dominikańskiej „Beczce” i studenckim ruchu opozycyjnym. Po śmierci Staszka Pyjasa mój podpis złożony podczas „czarnego marszu” widnieje w dokumentach powstania Studenckiego Komitetu Solidarności.
- Po studiach wróciła Pani w swoje rodzinne strony…
- Tak i po wyjściu za mąż zamieszkałam w Dąbrówce. Gdy rodziła się „Solidarność” ja rodziłam swoje dzieci i wspierałam tworzący się związek Solidarności Rolniczej. Potem podjęłam prace w szkole jako nauczycielka matematyki i tam zakładałam Solidarność Nauczycielską. Z chwilą powstania samorządu, to praca w nim stała się moją pasją – byłam przez 4 kadencje radną, a następnie burmistrzem.
- Jakie są motywy startu w tegorocznych wyborach?
- Z twardymi danymi nie sposób dyskutować. Dług publiczny zwiększa się w zastraszającym tempie, rosną ceny, a młodzi, wykształceni Polacy są tanią siłą roboczą w państwach Europy Zachodniej. Obecna koalicja rządząca, wbrew medialnej propagandzie, której symbolem jest mit „zielonej wyspy”, jest szkodliwa dla Polski. W takiej sytuacji nie można pozostać obojętnym. Należy a nawet trzeba nam podejmować wyzwania i przyczyniać się do istotnych zmian w naszej Ojczyźnie.
- Przed Panią trudne zadanie. Oficjalnie jest Pani na 12. pozycji na liście Prawa i Sprawiedliwości. Jak ocenia Pani swoje szanse?
- Osobiście uważam, że miejsce na liście nie odgrywa zbyt istotnej roli. Wyborcy nie głosują na numer, ale na konkretną osobę, którą znają i darzą zaufaniem. Listy były tak tworzone, aby zapewnić sukces wyborczy całemu ugrupowaniu, bo dopiero wówczas będzie szansa na dobre zmiany w Polsce.
- Czym chciałaby się Pani zajmować w parlamencie? Jakie są priorytety są priorytety dla mieszkańców naszego regionu?
- Jako długoletni nauczyciel bliskie mi są sprawy związane z oświatą. Istotnym zagadnieniem, które dotyka mieszkańców naszego regionu jest likwidacja szkół. To problem, z którym parlamentarzyści następnej kadencji muszą się zmierzyć i pozytywnie rozwiązać. Bardzo ważne są również kwestie związane z bezrobociem, wyprzedażą majątku narodowego, a także nierówności w rozwoju tzw. Polski A oraz Polski B. Szczegółu mojego programu oraz koncepcje rozwiązań palących problemów społecznych będą przedstawiane na spotkaniach wyborczych, a także będą wkrótce dostępne na mojej stronie internetowej www.mariakurowska.pl.
- Jeśli nie uda się Pani wejść do parlamentu?
- Staram się zawsze myśleć pozytywnie. Mam nadzieję, że moje szerokie doświadczenie oraz efekty dotychczasowej pracy zostaną uznane i docenione. W przypadku niepowodzenia będę nadal działać społecznie. Z pewnością nie porzucę tego, co od wielu lat jest moją pasją.
- Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia.
