W Czeluśnicy bez niespodzianki. Karpaty Krosno wypunktowały miejscowy LKS
Przygoda LKS-u Czeluśnica z rozgrywkami Okręgowego Pucharu Polski dobiegła końca. Podopieczni trenera Szymona Gołdy zakończyli je na etapie półfinału. W środowym meczu rozegranym na stadionie w Czeluśnicy ulegli bowiem Karpatom Krosno 0:3.
Zespół prowadzony przez Dariusza Lianę był zdecydowanym faworytem środowego starcia. Ekipa Karpat Krosno doskonale spisuje się na czwartoligowych boiskach po zimowej przerwie. Wystarczy wspomnieć, że krośnianie z 55 punktami na koncie plasują się na pierwszym miejscu w ligowym zestawieniu. Gospodarze zajmują z kolei trzecie miejsce w tabeli rozgrywek krośnieńskiej klasy okręgowej. W dwóch dotychczas rozegranych meczach rundy rewanżowej podopieczni Szymona Gołdy zdołali sięgnąć po komplet punktów. Gospodarze mogli więc po cichu liczyć na sprawienie niespodzianki.
Pierwsze minuty meczu pokazały dobitnie, że na stadionie sportowym w Czeluśnicy karty rozdawać będą przede wszystkim goście. Krośnianie starali się szanować piłkę stawiając na długie utrzymywanie się przy futbolówce. Goście z kolei cierpliwie czekali na dogodną okazję do wyprowadzenia szybkiego kontrataku. Głęboko cofnięci na własną połowę heroicznie bronili się przed kolejnymi atakami przyjezdnych. Czynili to jednak na tyle sprawnie, że akcje ofensywne konstruowane przez zespół Karpat kończyły się zazwyczaj stratą lub pewną interwencją defensorów LKS-u. Doskonale z rywalami radziła sobie para stoperów ekipy gospodarzy – Przemysław Musiał i Szymon Sabik. Kilkoma skutecznymi interwencjami popisał się również Igor Wanat. W 11. minucie gry bramkarz LKS-u zatrzymał piłkę po groźnym strzale Jakuba Kloca. Kilkanaście minut później, w podbramkowym zamieszaniu, dwukrotnie uchronił swój zespół przed utratą gola.

Igor Wanat zapisał na swoim koncie kilka bardzo dobrych interwencji bramkarskich/fot. Marcin Dziedzic
Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Krośnianie z żelazną konsekwencją dążyli do objęcia prowadzenia. Obrońcy LKS-u mieli coraz więcej pracy w bocznych sektorach boiska, gdzie akcje ofensywne napędzali swoimi rajdami Karol Wajs i Edvard Kobak. Jedna z nich przyniosła gościom upragnionego gola. W 40. minucie meczu w pole karne gospodarzy wbiegł z piłką Jakub Kloc. Pomocnika Karpat próbował powstrzymać Kacper Zięba. Uczynił to jednak z pogwałceniem przepisów gry w piłkę nożną, doprowadzając do upadku rywala. Martin Kijowski z miejsca użył swojego gwizdka wskazując jednocześnie na „wapno”. Jedenastkę na gola zamienił Kobak. Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.

Kacper Zięba (z lewej) w walce o piłkę z Jakubem Klocem/fot. Marcin Dziedzic
W przerwie spotkania trenerzy obydwu zespołów zdecydowali się na dokonanie kilku roszad w składach. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Inicjatywa wciąż pozostawała po stronie gości. Defensorzy LKS-u dwoili się i troili, aby utrzymać rywali jak najdalej od własnej bramki. Nieliczne próby wyprowadzenia piłki z własnej połowy w przeważającej części przypadków kończyły się kompletnym fiaskiem. Osamotniony na szpicy Mateusz Kuzio miał olbrzymie trudności w dojściu do długich piłek zagrywanych przez obrońców własnej ekipy.
Tymczasem krośnianie stwarzali sobie coraz groźniejsze okazje do zdobycia gola. W 75. minucie meczu w sytuacji sam na sam z Wanatem znalazł się Marek Fundakowski. Bramkarz LKS-u dzięki szybkiemu wyjściu z bramki zdołał jednak udaremnić plan kapitana drużyny przyjezdnej. Kilka minut później zmuszony był skapitulować po strzale Szymona Dziadosza. Piłka po uderzeniu wprowadzonego na boisko w drugiej połowie spotkania pomocnika Karpat wpadła tuż przy prawym słupku bramki LKS-u. Warto zaznaczyć, że po drodze otarła się jeszcze o jednego z obrońców gospodarzy, co kompletnie zmyliło Wanata, uniemożliwiając mu skuteczną interwencję.

Przemysław Musiał (z lewej) w walce o górną piłkę z Markiem Fundakowskim/fot. Marcin Dziedzic
Pomimo przyjęcia kolejnego ciosu, który w zasadzie rozstrzygał losy awansu do finału rozgrywek Okręgowego Pucharu Polski, gospodarze znaleźli w sobie wystarczające pokłady sił i determinacji do tego, żeby zagrozić bramce Karpat. W 83. minucie rywalizacji groźnym strzałem z pola karnego popisał się Kuzio. Michał Perchel zdołał jednak chwycić w rękawice piłkę zmierzająca w światło bramki.

Szymon Sabik (z lewej) przy próbie odebrania piłki Edvardowi Kobakowi/fot. Marcin Dziedzic
Ostatnie słowo należało do gości. W końcowych minutach meczu na oddanie soczystego strzału z dystansu zdecydował się Mateusz Gul. Piłka po odbiciu się od słupka trafiła wprost pod nogi Kamila Raduljego, który nie kalkulując umieścił ją w siatce bramki. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:3 na korzyść Karpat Krosno.
Drużyna Karpat awansował do finału Okręgowego Pucharu Polski, w którym zmierzy się z zespołem Cosmosu Nowotaniec. Mecz rozegrany zostanie 3 maja br.
LKS Czeluśnica – KS Karpaty Krosno 0:3 (0:1)
Bramki. Karpaty Krosno: Edvard Kobak (41’k), Szymon Dziadosz (82’), Kamil Radulj (89’)
LKS Czeluśnica: Igor Wanat (GK) – Bartosz Dworzański, Szymon Sabik (C), Przemysław Musiał, Kacper Ziemba – Kamil Kasperkowicz, Ivan Perez (Kozicki 72’), Felipe Gonzalez (Gogosz 46’), Wojciech Munia, Patryk Tłuściak (Stasz 72’) – Mateusz Kuzio | na ławce rezerwowych: Gracjan Zając (GK), Bartosz Stasz, Norbert Kociuba, Konrad Gogosz, Paweł Wiklowski, Jakub Kozicki. Trener: Szymon Gołda.
KS Karpaty Krosno: Michał Perchel (GK) – Damian Baran (Stasz 46’), Sebastian Duda, Mateusz Gul, Michał Smoleń (Stasik 46’) – Konrad Głód (Szafran 46’), Jakub Kloc (Radulj 68’), Damian Jędryas (Król 68’) – Karol Wajs, Edvard Kobak (Dziadosz 68’) – Marek Fundakowski (C) | na ławce rezerwowych: Mateusz Krawczyk (GK), Dawid Król, Szymon Dziadosz, Szymon Stasik, Kamil Radulj, Michał Stasz, Mateusz Szafran. Trener: Dariusz Liana.
MD
