W Jaśle uczczono pamięć ofiar zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej
Choć od zbrodni na polskich jeńcach, której wiosną 1940 r. dokonali sowieccy oprawcy minęło ponad osiemdziesiąt lat, to Polacy wciąż pamiętają o tragicznym losie Polaków, dla których miejscem kaźni stał się las katyński pod Smoleńskiem. Dzisiaj, w rocznicę zbrodni katyńskiej przedstawiciele władz samorządowych, młodzież oraz przedstawiciele instytucji publicznych uczcili pamięć ofiar stalinowskiego terroru. Pod pomnikiem „Golgoty Wschodu” upamiętniono również ofiary katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r.

Zdjęcia z obchodów rocznicowych obejrzycie w FOTOGALERII
Zbrodnia katyńska jest jednym z najbardziej wyrazistych symboli tragedii, jakiej państwo polskie oraz Polacy doświadczyli w czasie II wojny światowej. Mord, którego w kwietniu i maju 1940 r. dopuścili się sowieci był wypadkową polityki, jaką Moskwa z żelazną konsekwencją realizowała wobec Polski od sierpnia 1939 r. To wtedy bowiem na Kremlu doszło do podpisania niemiecko – radzieckiego paktu o nieagresji, znanego w historii jako pakt Ribbentrop – Mołotow. W tajnym protokole przedstawiciele III Rzeszy i ZSRR ustalili podział stref interesów obu państw. Z punktu widzenia państwa polskiego był on niczym innym jak zapowiedzią czwartego rozbioru Polski. Postanowienia tajnego protokołu zmaterializowały się już 17 września 1939 r., kiedy do Polski wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Dla Polaków zamieszkujących wschodnie województwa Rzeczypospolitej okupacja sowiecka oznaczała faktyczną niewolę.
Po agresji sowieckiej na Polskę blisko 15 tys. jeńców, wśród których znaleźli się oficerowie i podoficerowie Wojska Polskiego, funkcjonariusze policji, straży więziennej, funkcjonariusze państwowi wyższego szczebla, czy też duchowni, trafiło do obozów jenieckich w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. W marcu 1940 r. władze sowieckie przesądziły o ich tragicznym losie. Na mocy uchwały z 5 marca 1940 r. usankcjonowano likwidację obozów. Dla przetrzymywanych w nich Polaków decyzja członków Komitetu Centralnego WKP(b) na czele z samym Stalinem oznaczała wyrok śmierci. Miejscem kaźni stał się dla nich las katyński pod Smoleńskiem.
Jeńców z obozu w Starobielsku mordowano w siedzibie NKWD obwodu charkowskiego. Ich ciała spoczęły w masowych grobach w rejonie wsi Piatichatki. Więźniów z Ostaszkowa przewożono do siedziby zarządu NKWD obwodu kalinińskiego, obecnie miasta Twer. Śmierć z rąk stalinowskich oprawców ponieśli również jeńcy przetrzymywani w więzieniach tzw. Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Zbrodnia katyńska pochłonęła ponad dwadzieścia tysięcy istnień ludzkich. Egzekucje trwały od kwietnia do maja 1940 r.
Informację o odkryciu masowych grobów polskich jeńców w Katyniu podali 13 kwietnia 1943 r. Niemcy. Stąd też tego właśnie dnia obchodzony jest w Polsce Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Tegoroczne jego obchody, zgodnie z tradycją odbyły się pod pomnikiem „Golgoty Wschodu” przy skrzyżowaniu ulicy Mickiewicza z ulicą Czackiego w Jaśle. W wydarzeniu wzięli udział między innymi: parlamentarzyści na czele z senator Alicją Zając, przedstawiciele władz państwowych na szczeblu województwa, samorządowcy, przedstawiciele instytucji publicznych, służb mundurowych, organizacji pozarządowych oraz młodzież szkolna.
Wartę honorową przy pomniku wystawili strzelcy z Jednostki Strzeleckiej 2094 w Kołaczycach. Po odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego odczytano apel pamięci ofiar stalinowskiego reżimu.
Okolicznościowe przemówienie wygłosiła wicewojewoda podkarpacki Jolanta Sawicka. – Zginęli od strzału w tył głowy z pogwałceniem praw i konwencji cywilizowanego świata, bez procesów i wyroków. Ich ciała złożone w masowych grobach miały nigdy nie zostać znalezione, a o zbrodni świat miał się nie dowiedzieć. Zbrodni nie dało się ukryć, a ofiara zamordowanych nie poszła na marne. Dzięki ich poświęceniu my obywatele wolnej Polski każdego roku, początkiem kwietnia obchodzimy kolejne rocznice tych straszliwych zbrodni – mówiła.

Jolanta Sawicka/fot. Marcin Dziedzic
Obchodom 83. rocznicy zbrodni katyńskiej towarzyszyły również obchody 13. rocznicy katastrofy smoleńskiej. Imiona i nazwiska wszystkich ofiar katastrofy rządowego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem, w tym senatora Stanisława Zająca, odczytał wójt gminy Jasło Wojciech Piękoś. O senatorze ziemi jasielskiej wspomniał w swoim przemówieniu starosta Adam Pawluś. Wyraźnie wzruszony wrócił pamięcią do dnia, w którym cała Polska zamarła na wieść o śmierci uczestników delegacji, która 10 kwietnia 2010 r. udała się do Smoleńska. – Trzynaście lat temu, w styczniu 2010 roku Stanisław Zając ówczesny senator był inicjatorem powstania społecznego komitetu obchodów siedemdziesiątej rocznicy mordy katyńskiego. Wyznaczył mi wówczas bardzo ważną funkcję, abym zbudował pomnik na te uroczystości. Przewidywał, że nawet prezydent Kaczyński może odwiedzić Jasło. Był blisko związany z Lechem Kaczyńskim. Gościł prezydenta w swoim domu. Gdy 10 kwietnia 2010 r. umówiłem się tutaj z kierowcą, który przywiózł te dwa kamienie, rano musiałem wrócić do domu, bowiem nie przyjechał dźwig. Wtedy dowiedziałem się o tej strasznej tragedii. Byłem niesamowicie zszokowany i zasmucony, że to się stało. Senator dzwonił do mnie przed wyjazdem do Smoleńska i mówił – o dziesiątej masz być u mnie w domu, będziemy rozmawiać o organizacji uroczystości. Nigdy nie myślałem, że na tym jednym kamieniu znajdzie się jego nazwisko. Drogi senatorze, bardzo nam dzisiaj ciebie brakuje. Brakuje nam twoich pomysłów, twojego działania i poświęcenia dla małej ojczyzny, miasta Jasła, powiatu jasielskiego i całej ojczyzny – mówił łamiącym się głosem.

Adam Pawluś/fot. Marcin Dziedzic
Starosta Adam Pawluś zaznaczył, że w kontekście katastrowy rządowego Tu-154M wciąż pojawia się mnóstwo wątpliwości. – Pytamy i nie mamy pełnej odpowiedzi. Pomimo upływu wielu lat i badań nie wydano nam wraku, a więc głównego dowodu w sprawie tej katastrofy. Przeprowadzone sekcje zwłok i badania zagranicznych ekspertów miały dać odpowiedź na pytanie, jak zginęła załoga i pasażerowie Tu-154M. Nadal jednak nie znamy konkretów. Nadal jest wiele hipotez – tłumaczył. Powołując się na opinie Wiktora Juszczenki i Micheila Saakaszwilego, wygłaszane przez byłych prezydentów w wywiadach prasowych sugerował, że za katastrofą może stać Rosja. – W niedawnej rozmowie z założycielem serwisu internetowego gordonua.com były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko na pytanie, czy Rosjanie zabili prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego odparł, że jest przekonany, że tak. Wydaje się, że jego stanowcze stwierdzenie wynika z doświadczeń życiowych i znajomości schematu działania rosyjskich służb. Wiadomo bowiem, że Juszczenko na własnej skórze przekonał się o tym, jak Rosjanie postępują z osobami, które zagrażają ich interesom – mówił Adam Pawluś.

Na zakończenie uroczystości rocznicowych oficjalne delegacje złożyły pod pomnikiem „Golgoty Wschodu” kwiaty.
MD
