Wielkie emocje w derbowym starciu. MKS „Gamrat-MOSiR” Jasło pokonał Karpaty Krosno
W sobotnim spotkaniu 23. kolejki siatkarskiej II ligi mężczyzn zespół MKS-u „Gamrat-MOSiR” Jasło zmierzył się we własnej hali z ekipą Karpat Krosno. W derbowym pojedynku nie brakowało sędziowskich kontrowersji oraz sportowych emocji. Do wyłonienia zwycięzcy konieczne było rozegranie tie-breaka, w którym lepsi okazali się gospodarze.
Podopieczni Bartosza Kilara przystępowali do derbowego starcia z Karpatami po trzech porażkach odniesionych w rzędu. Pojedynek z rywalem zza miedzy mógł okazać się doskonałą okazję do podreperowania morale drużyny.

Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany. Gra toczyła się punkt za punkt. Krośnianie przyzwoicie radzili sobie w obronie. Gościom brakowało jednak skuteczności w ataku, co skrzętnie postanowili wykorzystać jaślanie, konsekwentnie powiększając przewagę punktową. Nie mała w tym zasługa Kamila Warzochy, Anatola Lejko i Bartosza Lasockiego, który pewnie poczynał sobie na środku siatki. Przewaga jaślan wzrosła do pięciu punktów (15:10). Gospodarze kontrolowali przebieg rywalizacji, choć krośnianie starali się odwrócić jej losy. Ostatecznie to jaślanie cieszyli się ze zwycięstwa w pierwszej partii.
W drugiej odsłonie spotkania, obydwa zespoły rywalizowały jak równy z równym. Żadna z drużyn nie była wstanie zbudować przewagi wyższej niż dwa oczka. Gospodarze słabiej niż w pierwszym secie radzili sobie w ataku. Po drugiej stronie siatki z kolei, coraz pewniej poczynał sobie w ataku Siudak. To właśnie kapitan Karpat przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny w drugim secie, przedzierając się przez podwójny blok jaślan. W partii nie brakowało emocji w związku z sędziowskimi decyzjami. W samej końcówce, kiedy ważyły się losy seta, goście nie mogli pogodzić się z tym, że sędziowie uznali, iż piłka po zagrywce Armaty trafiła w linię wyznaczającą pole gry.
Kiedy wydawało się, że krośnianie wreszcie złapali właściwy rytm gry, w trzecim secie, znów zaczęli popełniać proste błędy. Nie wystrzegli się ich także gospodarze. Obie ekipy fatalnie prezentowały się w polu zagrywki, co powinno dziwić z uwagi na fakt, że zawodnicy nie podejmowali specjalnego ryzyka w tym elemencie gry. Obie drużyny zepsuły łącznie 14 zagrywek. Gospodarze szybko zbudowali kilkupunktową przewagę (3:0). Z dobrej strony ponownie pokazał się Lascoki, który zatrzymał pojedynczym blokiem Zająca. Jaślanie zyskali przewagę właśnie dzięki skutecznej grze blokiem, co zdołało odebrać gościom pewność siebie. Pojedynczymi blokami popisali się jeszcze Lejko i Armata. Gospodarze zdobyli w ten sposób pięć punktów. Trzeci set zakończył się zwycięstwem MKS-u 25:19.
Sobotni mecz przypominał jazdę na rollercoasterze. Po trzecim secie wydawało się, że podopieczni Bartosza Kilara pewnie zmierzają po zwycięstwo. Nic bardziej mylnego. Jaślanie zaczęli popełniać proste błędy w przyjęciu i rozegraniu. Przełożyło się to na postawę atakujących. W początkowej fazie partii na blok nadziewali się Matuła i Warzocha. Goście prowadzili już czterema punktami (7:3). Jaślanie robili wszystko, aby zniwelować stratę. Poprawili grę w ataku. Ważne punkty atakiem ze środka zdobywali Lasocki i Armata. Krośnianie nie pozostawali jednak dłużni. W kluczowych momentach, gospodarzom skutecznie odgryzali się Zając i Witek. Czwarty set padł łupem Karpat (25:18). Zwycięską drużynę wyłonić miał zatem tie-break.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Jaślanie po raz kolejny w tym sezonie udowodnili, że doskonale potrafią radzić sobie z presją w decydujących o ostatecznym wyniku rywalizacji momentach. Piątego seta lepiej rozpoczęli jednak goście. Prowadzenie Karpatom dał Witek, który skutecznym atakiem nie dał szans jaślanom na skuteczną obronę. Do tego gospodarze mieli problemy z przyjęciem i rozegraniem. Sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść MKS-u od skutecznego bloku w wykonaniu Matuły (5:5). Potem do akcji wkroczył Lejko, który ryzykowną zagrywką odrzucił krośnian od siatki. Choć goście zdołali doprowadzić do remisu (8:8), to w kluczowej fazie piątej partii inicjatywa znalazła się po stronie jasielskiej ekipy, głównie za sprawą skutecznej gry blokiem. Tie-break zakończył się zwycięstwem MKS-u 15:11. Jaślanie wygrali w całym meczu 3:2.
MKS „Gamrat-MOSiR” Jasło – KS Karpaty Krosno 3:2 (25:21, 23:25, 25:19, 18:25, 15:11)
MKS „Gamrat-MOSiR” Jasło: Szymon Soboń (kapitan), Kamil Warzocha, Rafał Matuła, Bartosz Lasocki, Anatol Lejko, Mateusz Armata, Jakub Opoń (libero) – Paweł Czupik, Krzysztof Pamuła, Bartosz Soboń, Arkadiusz Kościółek, Piotr Kulikowski (libero), Mikołaj Pezda. Łukasz Ludwin.
I trener: Bartosz Kilar
II trener: Kamil Warzocha
KS Karpaty Krosno: Ł. Ogonowski, M. Witek, K. Stawiarz, M. Krawczyk, B. Grajper (libero), M. Słotarski – P. Szostek, G. Krzanowski, J. Zubik, P. Siudak (kapitan), K. Baran, M. Zając, K. Machnica (libero).
I trener: Jakub Heimroth
MD
