Wnuk „Boruty” po obchodach Akcji „Pensjonat” apeluje do władz Jasła. Chce włączyć się w organizację kolejnej rocznicy
Zbigniew Cerkowniak, wnuk Zbigniewa Michała Cerkowniaka ps. „Boruta”, uczestniczył 5 sierpnia w tegorocznych obchodach rocznicy Akcji „Pensjonat” w Jaśle. Po uroczystościach skierował do władz miasta oraz mieszkańców osobisty apel dotyczący pamięci o bohaterach konspiracji i sposobu organizowania kolejnych rocznic. Deklaruje również gotowość do aktywnego włączenia się w przyszłoroczne obchody.

Obecność wnuka „Boruty” podczas tegorocznych uroczystości sprawia, że jego apel nie jest głosem osoby patrzącej na jasielskie obchody z daleka. Zbigniew Cerkowniak był 5 sierpnia w Jaśle i osobiście uczestniczył w wydarzeniach poświęconych pamięci uczestników Akcji „Pensjonat”.
W swoim liście przypomina nie tylko wojenne losy dziadka, ale także cenę, jaką za działalność konspiracyjną zapłaciła cała rodzina.
- „Dzieci „Boruty” zostały pozbawione ojca. Według rodzinnych przekazów ostatnim obrazem, jaki zachował się w ich pamięci, było jego aresztowanie przez Gestapo w Jarosławiu oraz brutalne traktowanie przez okupanta. Ich matka, Maria Cerkowniak, chcąc uchronić dzieci przed represjami i śmiercią, podejmowała dramatyczne decyzje, tułając się z nimi pomiędzy Jarosławiem a Warszawą. Ostatecznie dzieci trafiły pod opiekę osób duchownych oraz do sierocińca, gdzie spędziły część swojego dzieciństwa.
Jak podkreśla, właśnie ten rodzinny wymiar jest nieodłączną częścią historii walki o wolność.
- Ta cena – utracone dzieciństwo, brak ojca i cierpienie rodziny – stanowi nieodłączną część historii walki o wolność. Dlatego jako wnuk „Boruty” z głębokim żalem obserwuję, że pamięć o wydarzeniach związanych z jego działalnością, w tym o Akcji „Pensjonat”, nie zawsze zajmuje w przestrzeni publicznej Jasła należne jej miejsce.



Autor listu zaznacza jednocześnie, że jego słowa nie mają być wymierzone przeciwko władzom miasta czy organizatorom obchodów.
- Nie kieruję tych słów w formie pretensji. Kieruję je z troski. Uważam, że historia ludzi, którzy ryzykowali życie w obronie mieszkańców tej ziemi, powinna być przekazywana kolejnym pokoleniom z należnym szacunkiem. Pamięć o bohaterach nie powinna zależeć od upływu czasu ani zmieniających się okoliczności. Jest ona wspólnym dziedzictwem miasta i jego mieszkańców.

Wnuk „Boruty” nie ogranicza się jednak do apelu. Deklaruje gotowość do osobistego zaangażowania w przygotowanie kolejnej rocznicy.
- Chciałbym, jako wnuk Zbigniewa Cerkowniaka „Boruty”, uczestniczyć w przyszłorocznych uroczystościach w Jaśle, dzieląc się wiedzą, rodzinnymi wspomnieniami oraz świadectwem kolejnego pokolenia. Wierzę, że wspólnie można nadać tym uroczystościom należytą rangę, przywrócić im głębszy wymiar oraz sprawić, aby młodzi mieszkańcy Jasła poznali historię ludzi, którzy oddali wszystko za ich wolność.
W jego liście znalazło się również mocne odniesienie do tego, czym powinna być lokalna tożsamość.
- Jasło to nie tylko coroczne Dni Wina, ale również pamięć i tożsamość. To wychowanie i odpowiedzialność za historię. W Polsce wiele mówi się o Jaśle i Akcji „Pensjonat”, jednak poza miastem jest ona często bardziej rozpoznawalna niż w samym Jaśle.
Cerkowniak podkreśla również, że pamięć o uczestnikach wydarzeń z czasów okupacji nie powinna być traktowana jako wyłącznie rodzinna sprawa potomków bohaterów.
- Pamięć o „Borucie” nie należy wyłącznie do jego rodziny. Należy również do miasta, w którego historii zapisał swoją ofiarę. Mam nadzieję, że moje słowa zostaną odebrane jako głos osoby, która nie dąży do podziałów, lecz pragnie wspólnie z mieszkańcami Jasła budować szacunek dla przeszłości.

Na końcu listu wnuk „Boruty” ponownie deklaruje gotowość do współpracy przy przyszłorocznych obchodach.
- Jako wnuk jednego z uczestników tej akcji deklaruję gotowość do współtworzenia i organizacji przyszłorocznych uroczystości. Jestem otwarty na współpracę oraz wszelkie propozycje ze strony osób, którym zależy na godnym wizerunku miasta oraz na promowaniu wartości takich jak pamięć, szacunek i odpowiedzialność za historię.
Red.


