
Ponad 60 procent mieszkańców terenów przeznaczonych do zalania pod przyszły zbiornik Kąty-Myscowa jest przeciwna inwestycji. Protestują również ekolodzy, którzy obawiają się, że zalew zagrozi rzadkim gatunkom ptaków i zwierząt oraz Magurskiemu Parkowi Narodowemu.


Przeciwnicy budowy zapory i sztucznego jeziora protestują w listach do ministra środowiska i władz wojewódzkich. Twierdzą, że nie opuszczą swych gospodarstw gospodarstw, które rozbudowali w ostatnich latach, dzięki unijnym funduszom. Zwolennicy twierdzą z kolei, że protesty biorą się z niewiedzy i przekonują, że zalew to ogromna szansa dla regionu.


O inwestycji mówi się od kilkudziesięciu lat. Dopiero teraz jednak pojawiła się szansa na zdobycie funduszy na wartą prawie 800 mln zł inwestycję. Ma ona zabezpieczyć tę część województwa przed deficytem wody i powodziami. Przeciwnicy twierdzą, że budowa jest spóźniona o kilkanaście lat. Myscowa, bez zalewu, stała się atrakcyjną dla turystów miejscowością.