Żołnierz WOT i sportowiec odszedł nagle. Miał 34 lata
W sobotę, 4 października, w rodzinnej Przybówce odbyły się uroczystości pogrzebowe Grzegorza Steca, żołnierza Wojsk Obrony Terytorialnej i byłego piłkarza WKS Rędzinianki Wojaszówka. Miał zaledwie 34 lata. Zmarł niespodziewanie w nocy z 27 na 28 września, tuż po zakończonym szkoleniu rotacyjnym WOT w Kołaczycach.


Msza święta żałobna w kościele pw. św. Kazimierza Królewicza w Przybówce zgromadziła tłumy mieszkańców, żołnierzy, kolegów z boisk i przyjaciół z rodzinnych stron. W koncelebrze uczestniczyli kapelani Wojsk Obrony Terytorialnej i duszpasterze miejscowej parafii. Ceremonia miała charakter wojskowy – przed świątynią stanęła kompania honorowa, a nad grobem padły trzy salwy.


Grzegorz Stec wstąpił do Wojsk Obrony Terytorialnej przed rokiem. Służył w 4. Kompanii Jasielskiej 33. Batalionu Lekkiej Piechoty w Dębicy, należącej do 3. Podkarpackiej Brygady OT. Koledzy z jednostki wspominają go jako człowieka zaangażowanego, pełnego energii i oddania w każdej sytuacji.
Zanim założył mundur, jego życie kręciło się wokół sportu. Był wychowankiem Rędzinianki Wojaszówka, a później reprezentował barwy LKS Moderówka, Nafty Jedlicze i Zamczyska Odrzykoń, z którym osiągał największe sukcesy – w tym awans do klasy okręgowej. Prowadził też drużyny młodzieżowe, przekazując młodszym zawodnikom pasję, którą sam żył od dziecka.
Po śmierci rodziców przejął opiekę nad rodzinnym gospodarstwem. W codziennym życiu łączył obowiązki, treningi i służbę wojskową z troską o bliskich. Ci, którzy go znali, mówią o człowieku serdecznym, życzliwym, zawsze gotowym do pomocy.
Grzegorz Stec spoczął na cmentarzu parafialnym w Przybówce. W chwili, gdy wybrzmiała ostatnia salwa honorowa, żegnali go żołnierze, przyjaciele, sąsiedzi i sportowcy z lokalnych klubów. Dla wielu pozostanie symbolem człowieka, który całe życie służył innym – na boisku i w mundurze.
Red.


