244 tys. zł odszkodowania za drogę w Jaśle. Druga działka wyceniona na ponad 300 tys., ale właściciele chcą tylko 1000 zł
Ponad 300 tys. zł – na tyle wyceniono jedną z nieruchomości przejętych pod budowę drogi w Jaśle. Jej dotychczasowi właściciele są jednak gotowi zawrzeć z miastem ugodę, na mocy której otrzymają zaledwie 1000 zł odszkodowania. Co więcej, pieniądze te mogą wrócić do miejskiego budżetu w formie darowizny. Sprawa wypłaty odszkodowań za nieruchomości przejęte pod budowę ulicy bocznej od ul. Kochanowskiego była jednym z tematów wtorkowej (27 października) sesji Rady Miejskiej Jasła. Radni dopytywali o wysokość należnych odszkodowań oraz warunki proponowanej ugody.

Podczas sesji radni zajmowali się zmianami w tegorocznym budżecie miasta. Jedna z nich dotyczyła zabezpieczenia kwoty 314 tys. zł na zakup nieruchomości oraz wypłatę odszkodowania za grunty przejęte pod inwestycję drogową.
Dlaczego miasto musi wypłacić 244 tys. zł?
O szczegóły dotyczące odszkodowania pytała radna Joanna Banach-Gancarz. Chciała wiedzieć, z czego wynika konieczność wypłaty tak znacznej kwoty i czy jest to jedyne zobowiązanie miasta związane z przejęciem nieruchomości.
– Mnie interesuje kwestia wypłaty odszkodowania. Chciałam zapytać, czego dotyczą te środki i dlaczego płacimy te odszkodowania – pytała radna.
W odpowiedzi wyjaśniono, że w związku z budową nowej drogi publicznej wydana została decyzja ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. Na jej podstawie przejęto dwie nieruchomości należące do osoby prawnej oraz osób fizycznych.
W przypadku pierwszej nieruchomości operat szacunkowy określił wartość odszkodowania na około 244 tys. zł. To właśnie tę kwotę miasto zabezpieczyło w budżecie.
Druga działka wyceniona na ponad 300 tys. zł. Ugoda za 1000 zł?
W trakcie dyskusji okazało się jednak, że sprawa dotyczy również drugiej nieruchomości. Jej wartość, zgodnie z operatem szacunkowym sporządzonym na zlecenie starosty jasielskiego, wynosi ponad 300 tys. zł.
Dotychczasowi właściciele wyrazili jednak wolę zawarcia ugody administracyjnej, w której wysokość odszkodowania zostałaby ustalona na symboliczną kwotę 1000 zł.
Radna Joanna Banach-Gancarz dopytywała, czy oznacza to, że miasto nie będzie musiało wypłacać kolejnych kilkuset tysięcy złotych.
– Czy ja dobrze rozumiem, że w takim razie te pieniądze zostają w budżecie i my nie będziemy tego odszkodowania już płacić w większej kwocie, tylko te 244 tysiące? – pytała.
Przedstawiciel magistratu potwierdził, że jeśli dojdzie do zawarcia ugody, łączna kwota odszkodowań za obie nieruchomości wyniesie około 245 tys. zł.
– Operat szacunkowy jest jeden na kwotę około 244 tysięcy, drugi jest na kwotę ponad 300 tysięcy, ale jeżeli dojdzie do tej ugody administracyjnej, to zapłacimy te 244 tysiące plus tysiąc złotych – wyjaśnił.
Radni pytali o warunki ugody
Do dyskusji włączył się również radny Krzysztof Pec, który chciał poznać podstawy prawne proponowanego rozwiązania oraz upewnić się, że miasto dysponuje środkami na wypłatę odszkodowania.
– Jakie są warunki tej ugody administracyjnej? Na czym polega ta ugoda administracyjna? Jeżeli pan mógłby nam to wyjaśnić, to bardzo proszę – zwrócił się do przedstawiciela urzędu.
W odpowiedzi wyjaśniono, że przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego dopuszczają zawarcie ugody między stronami postępowania. Może ona przewidywać inną wysokość odszkodowania niż określona w operacie szacunkowym, pod warunkiem zachowania obowiązujących przepisów.
– W tym przypadku strony mogą dogadać się na wartość tego odszkodowania inną niż wynikająca z operatu szacunkowego. Oczywiście po stronie miasta, jeżeli ta wartość jest niższa niż operat szacunkowy, to wtedy ta kwota może być zaakceptowana. Gdyby ta oferta była wyższa, burmistrz musiałby odmówić zawarcia takiej ugody administracyjnej – wyjaśnił urzędnik.
Podkreślono jednocześnie, że ugoda nie została jeszcze sfinalizowana, a wypłata 1000 zł uzależniona jest od jej zawarcia.
Tysiąc złotych może wrócić do miasta
Do sprawy powróciła radna Jolanta Jachym, która chciała jednoznacznie wyjaśnić, czy właściciele drugiej nieruchomości zrzekają się przysługującego im odszkodowania.
– Rozumiem, że jedna osoba zrzekła się tego odszkodowania i tylko jest ta kwota symboliczna tysiąca złotych, tak? – dopytywała.
Przedstawiciel magistratu sprostował, że nie chodzi o zrzeczenie się odszkodowania, lecz zawarcie ugody administracyjnej określającej jego wysokość, za zgodą stron postępowania.
Co ciekawe, na zakończenie dyskusji przekazano jeszcze jedną informację.
– Dodam tylko tyle, że z informacji, jakie posiadam, ta kwota tysiąca złotych również zostanie wpłacona w formie darowizny do miasta Jasła – poinformował przewodniczący obrad.
Oznaczałoby to, że jeśli zapowiedzi się potwierdzą, miasto nie tylko uniknie wypłaty odszkodowania w wysokości ponad 300 tys. zł, ale również odzyska symboliczny tysiąc złotych przekazany dotychczasowym właścicielom nieruchomości.
Na razie jest to jednak deklaracja, a ostateczne rozliczenie będzie zależało od zawarcia ugody i ewentualnego przekazania darowizny.
Radni zdecydowali o zabezpieczeniu pieniędzy
Ostatecznie Rada Miejska Jasła przyjęła uchwałę dotyczącą zmian w budżecie miasta na 2026 rok, obejmującą między innymi środki na wypłatę odszkodowania.
Za jej przyjęciem zagłosowało 15 radnych, przeciw był jeden, dwóch wstrzymało się od głosu, a troje nie uczestniczyło w głosowaniu.
Tym samym w miejskim budżecie zabezpieczono 244 tys. zł na odszkodowanie za nieruchomość przejętą pod budowę ulicy bocznej od Kochanowskiego. Los drugiego odszkodowania, którego wartość oszacowano na ponad 300 tys. zł, zależy od sfinalizowania zapowiadanej ugody administracyjnej.
Red.

