Budujemy dworzec przesiadkowy, ale nie dojeżdża tam żaden MKS. Radni spierali się o komunikację
Budowany w Jaśle dworzec przesiadkowy znalazł się w centrum gorącej dyskusji podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej. Radny Krzysztof Pec zwrócił uwagę, że obecnie przez dworzec nie przebiega żadna linia komunikacji miejskiej i przekonywał, że mieszkańcy powinni wypowiedzieć się na temat przyszłego układu komunikacyjnego miasta. Projekt uchwały przewidujący przeprowadzenie takich konsultacji został jednak zdjęty z porządku obrad.

Sprawa dotyczyła projektu uchwały, którego autorzy chcieli wystąpić do burmistrza Jasła z wnioskiem o przeprowadzenie konsultacji społecznych dotyczących funkcjonowania komunikacji publicznej. Mieszkańcy mieliby wypowiedzieć się m.in. na temat przebiegu obecnych linii, częstotliwości i godzin kursowania autobusów, lokalizacji przystanków oraz miejsc, do których obecnie trudno dotrzeć komunikacją miejską.
Same statystyki nie wystarczą
Krzysztof Pec przekonywał, że planując zmiany w komunikacji nie można opierać się wyłącznie na danych dotyczących liczby pasażerów. Jego zdaniem równie istotna jest wiedza osób, które każdego dnia korzystają z autobusów albo właśnie z powodu niedogodnego rozkładu z nich rezygnują.
– Dlatego potrzebujemy dwóch elementów, zarówno danych, analiz dotyczących się przejazdów autobusowych, ale również wiedzy mieszkańców. Dlatego też i temu właśnie służą konsultacje społeczne – mówił radny Krzysztof Pec.
Podkreślał jednocześnie, że samo przeprowadzenie ankiety nie może być celem samym w sobie. Miasto powinno później jasno odpowiedzieć mieszkańcom, które z ich propozycji są możliwe do realizacji, a których nie da się wprowadzić.
– Nie chodzi nam o to, żeby mieszkańcy wypełnili ankietę, a potem te ankiety gdzieś się podziały – zaznaczał.
Według Peca mieszkańcy mogą wskazać problemy, których z perspektywy urzędu nie zawsze da się dostrzec.
– Mieszkańcy mają świetne pomysły, wiedzą gdzie jest problem, wiedzą czego potrzebują i bardzo często wskazują te rozwiązania, o których urzędnicy po prostu mogą nie wiedzieć – mówił.
Radny argumentował również, że konsultacje nie powinny ograniczać się do pytania o dzisiejszy rozkład jazdy. Jego zdaniem należy spojrzeć kilka lat do przodu, ponieważ Jasło się zmienia, powstają nowe osiedla i zmieniają się kierunki przemieszczania mieszkańców.
Dworzec przesiadkowy, ale bez miejskich autobusów
Jednym z głównych argumentów podnoszonych przez radnego Krzysztofa Peca była trwająca budowa dworca przesiadkowego. Jego zdaniem inwestycja powinna być powiązana z całym systemem transportowym miasta.
– Tymczasem, szanowni państwo, wiecie ile linii autobusowych przejeżdża przez dworzec? No właśnie, żadna – mówił podczas sesji radny Krzysztof Pec.
Pec pytał również, jaki będzie sens centrum przesiadkowego, jeżeli pasażer przyjeżdżający do Jasła pociągiem lub autobusem dalekobieżnym nie będzie miał możliwości dogodnego kontynuowania podróży autobusem miejskim.
– Możemy zbudować najnowocześniejszy, najładniejszy dworzec. Możemy i inwestujemy w niego olbrzymie środki. Możemy go nazwać centrum przesiadkowym, ale jeżeli pasażer wsiada do autobusu i nie dotrze do tego dworca, to jaki to będzie dworzec przesiadkowy? – argumentował.
Radny przekonywał, że konsultacje powinny objąć nie tylko ocenę obecnego rozkładu jazdy, ale również pytania o przyszłość komunikacji w Jaśle, w tym skoordynowanie połączeń autobusowych z transportem kolejowym i dalekobieżnym.
„Najlepszym materiałem jest głos mieszkańców”
Pec zaznaczał przy tym, że inicjatywa nie była wymierzona przeciwko burmistrzowi ani urzędowi. Przeciwnie – konsultacje miały, w jego ocenie, dostarczyć władzom miasta materiału pomocnego przy podejmowaniu decyzji.
– Panie burmistrzu, ta uchwała nie jest stworzona przeciwko panu burmistrzowi czy urzędowi miasta. Wręcz przeciwnie. Jeżeli chcemy zarządzać miastem, to powinniśmy dać panu burmistrzowi jak najlepszy materiał do podejmowania decyzji – mówił radny.
Po chwili dodał: – Najlepszym materiałem jest głos mieszkańców.
Zdaniem Peca miasto powinno wypracować model, w którym Rada Miejska, burmistrz, urząd i mieszkańcy nie stoją po przeciwnych stronach. Różnice w ocenie konkretnych rozwiązań – jak argumentował – nie wykluczają wspólnego poszukiwania najlepszych rozwiązań dla Jasła.
Burmistrz: najpierw trzeba wiedzieć, o co konkretnie pytamy mieszkańców
Burmistrz Jasła zaznaczył, że samą ideę konsultacji społecznych rozumie i że w obecnej kadencji mieszkańcy byli już pytani o zdanie m.in. przy okazji przebudowy rynku czy budynku dworca PKP. Jego zastrzeżenia dotyczyły jednak konstrukcji projektu przygotowanego przez radnych i braku – w jego ocenie – jasno określonego celu konsultacji.
– Ja idee pana radnego doskonale rozumiem. Niemniej kształt przygotowanej uchwały w mojej opinii pozostawia wiele do życzenia. Konsultacje powinny mieć konkretny cel. Powinniśmy mieć przed sobą konkretne decyzje, problemy albo rozwiązania, które przedstawimy mieszkańcom, żeby mogli się na ten temat wypowiedzieć, złożyć własne uwagi, opinie, sugestie, czyli już wypracowane stanowisko – mówił burmistrz Jasła Adam Kostrząb.
Zdaniem burmistrza rolą władz miasta jest najpierw przygotowanie możliwych wariantów działania, przeanalizowanie ich skutków i kosztów, a dopiero później przedstawienie ich mieszkańcom.
– Po to mieszkańcy nas wybrali, żebyśmy szukali rozwiązań problemów, a nie przerzucali na nich obowiązek ich wymyślania. Naszą rolą jest przygotowywanie możliwych rozwiązań, przeanalizowanie ich konsekwencji i kosztów, a następnie pytanie mieszkańców, czy takich rozwiązań oczekują, czy w ich mniemaniu to odpowiada na te postulaty, wnioski składane przez mieszkańców. Bo samo zapytanie mieszkańców o zdanie jest bardzo łatwe. Znacznie trudniej jest później odpowiedzialnie wykorzystać to zdanie – argumentował.
Burmistrz przyznał, że obawia się również sytuacji, w której szeroko postawione pytania przyniosą wiele wartościowych, ale wzajemnie sprzecznych odpowiedzi, których miasto nie będzie później w stanie przełożyć na konkretne działania.
Jak tłumaczył, miasto już obecnie otrzymuje uwagi dotyczące nowych przystanków czy korekt przebiegu poszczególnych linii i są one analizowane na bieżąco.
Burmistrz wskazał ponadto na kwestie formalne. Przypomniał, że zgodnie z zasadami konsultacji społecznych przyjętymi przez Radę Miejską w 2018 roku rada może wystąpić do burmistrza z wnioskiem o ich przeprowadzenie, ale to burmistrz podejmuje decyzję dotyczącą m.in. terminu i formy konsultacji.
Projekt zdjęty z porządku obrad
Ostatecznie przewodniczący Rady Miejskiej złożył wniosek o zdjęcie projektu z porządku obrad i skierowanie go do dalszych prac. Jak argumentował, sama idea jest zasadna, jednak projekt nie został wystarczająco doprecyzowany, aby radni wiedzieli dokładnie, nad jakim rozwiązaniem głosują.
Wniosek uzyskał wymaganą większość. Za zdjęciem projektu uchwały z porządku obrad zagłosowało 11 radnych, 9 było przeciw, nie było głosów wstrzymujących się.
AJ

