„Mam 43 lata. W wieku 41 lat zachorowałam na nowotwór jajnika”. Poruszające spotkanie kobiet w Jaśle
O zdrowiu, które zbyt często odkładamy na później, zmianach zachodzących w kobiecym ciele, profilaktyce nowotworowej i trudnej drodze do akceptacji siebie rozmawiano w niedzielne popołudnie w Generatorze Nauki GEN w Jaśle. Spotkanie „Świadoma dzisiaj, zdrowa jutro” połączyło wiedzę specjalistek z osobistymi doświadczeniami kobiet. Szczególnie poruszające było świadectwo 43-letniej Wioli, która opowiedziała o swojej walce z nowotworem jajnika. Jej historia przypomniała, jak ważna jest czujność onkologiczna, ale również wsparcie drugiego człowieka w najtrudniejszych momentach życia.


Wydarzenie odbyło się w niedzielę, 18 października, w Generatorze Nauki GEN przy ul. Bednarskiej w Jaśle. Konferencję zorganizowano w ramach Różowego Października, miesiąca poświęconego budowaniu świadomości na temat raka piersi. Za przygotowanie spotkania odpowiadało Stowarzyszenie dla Zdrowia Kobiet, a jego uczestniczki mogły nie tylko wysłuchać wykładów, ale również skorzystać z bezpłatnych konsultacji, nauczyć się prawidłowego samobadania piersi i porozmawiać o problemach, na które w codziennym życiu często brakuje czasu.

Spotkanie otworzyła Małgorzata Buba, położna i jedna z inicjatorek wydarzenia. Dziękowała osobom i instytucjom, dzięki którym możliwe było zorganizowanie konferencji. Szczególne podziękowania skierowała do burmistrza Jasła Adama Kostrząba, jego zastępcy Przemysława Bociaka oraz dyrekcji Generatora Nauki GEN.
Kobiece ciało się zmienia. Dlaczego tak trudno nam to zaakceptować?
Jednym z najważniejszych punktów konferencji była rozmowa Moniki Majcher i Małgorzaty Buby, poświęcona ciałozmienności, profilaktyce oraz akceptacji własnego wyglądu. Wystąpienie nawiązywało do kampanii „Ciało Zmienna”, której hasło brzmi „Nie odkładaj swojego ciała na później”.


Monika Majcher opowiedziała o osobistych doświadczeniach związanych z macierzyństwem. Przyznała, że choć przez lata zajmowała się tematyką opieki okołoporodowej, narodziny własnego dziecka przyniosły jej wiele zaskakujących emocji i trudności. To właśnie te doświadczenia stały się początkiem pomysłu na kampanię skierowaną do kobiet.
Podczas spotkania przywołano również wyniki badań dotyczących postrzegania własnego ciała przez matki małych dzieci. Z przedstawionych danych wynikało, że wiele kobiet doświadcza frustracji, wstydu i niezadowolenia ze zmian zachodzących w ich wyglądzie. Szczególnie niepokojące było to, jak często kobiety porównują się z innymi, a także z własnym wyglądem sprzed ciąży czy sprzed kilku lub kilkunastu lat.
– Porównujemy siebie właśnie z osobami innymi i z sobą sprzed lat, czyli tak naprawdę znowu nakładamy na siebie to takie brzemię, że no tak, ale przecież 10 lat temu wyglądałam lepiej, przed porodem wyglądałam lepiej, no moja koleżanka wygląda lepiej. A o czym nie myślimy? O tym, czy jesteśmy zdrowe, bo tak naprawdę to, czy jesteśmy troszeczkę przy tuszy, czy mamy większy brzuch, czy mamy rozstępy, czy mamy blizny, to jest wszystko naturalne – mówiła Monika Majcher.
W dyskusji nie zabrakło również refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na samoocenę kobiet mają słowa słyszane już w dzieciństwie. Małgorzata Buba zwracała uwagę, że nawet pozornie niewinne uwagi dotyczące wyglądu dziewczynek mogą pozostawać w ich pamięci przez wiele lat.
Położna mówiła również o zjawisku, które określiła mianem paradoksu opiekuńczości. Kobiety pamiętają o badaniach dzieci, wizytach lekarskich partnerów i potrzebach starszych rodziców, ale własne zdrowie często pozostawiają na końcu listy obowiązków.

– My bardzo często dbamy o wszystkich. Dzieci, badania, zajęcia pozalekcyjne, męża badania ogarniamy, swoich rodziców pilnujemy, terminy mamy zapisane w kalendarzu, a siebie zostawiamy na samym końcu. Właśnie to trzeba zmienić. [...] Ponieważ to my jesteśmy właśnie ważne, żebyśmy miały siłę zajmować się resztą – podkreślała Małgorzata Buba.
Prelegentki przypomniały także o konieczności regularnego samobadania piersi. Zachęcały do poznawania własnego ciała, obserwowania zachodzących w nim zmian i zgłaszania lekarzowi wszelkich niepokojących objawów.
Blizna to nie tylko ślad na skórze. To także część kobiecej historii
O problemach, które mogą pojawić się po operacjach, zabiegach chirurgicznych czy leczeniu onkologicznym, opowiedziała Martyna Warchoł-Kulig, kosmetolog z wieloletnim doświadczeniem.
Jej wykład „Zapisane na skórze. Jak nowoczesna kosmetologia pomaga oswoić i leczyć blizny” dotyczył zarówno fizycznych, jak i psychicznych konsekwencji powstawania blizn.
Specjalistka wyjaśniała, że blizna nie zawsze jest wyłącznie problemem estetycznym. Może powodować ból, ograniczać ruchomość tkanek, wywoływać uczucie ciągnięcia czy nadwrażliwość. Szczególnego znaczenia nabiera to w przypadku kobiet po mastektomii oraz innych operacjach onkologicznych.
Martyna Warchoł-Kulig przedstawiła możliwości współczesnej kosmetologii w zakresie poprawy wyglądu i kondycji blizn. Podkreślała jednak, że dobór odpowiedniej terapii powinien być indywidualny, a w przypadku pacjentek onkologicznych wszelkie zabiegi wymagają wcześniejszej konsultacji z lekarzem prowadzącym.
W swoim wystąpieniu zwróciła także uwagę na emocje związane z bliznami, które bywają trwałym przypomnieniem trudnych doświadczeń.


– Blizny mają różne oblicza. Mogą być niewielkie, niewidoczne, ale mogą bardzo nam przypominać o takich momentach naszego życia, do których może też niekoniecznie chcemy wracać. Są śladem zmian, gojenia, doświadczeń, walki. Zawsze powtarzam, że każda blizna to część jakiejś naszej historii. [...] Nie zawsze trzeba ją ukrywać. Możemy świadomie o nią zadbać. Możemy poprawiać jej wygląd. Ale przede wszystkim warto nauczyć się po prostu z nią żyć i patrzeć też na nią inaczej – mówiła kosmetolog.
Jak zaznaczyła, w przypadku kobiet po leczeniu nowotworowym troska o blizny może stanowić ważny element odzyskiwania komfortu, sprawności oraz pewności siebie.
Powrót do sprawności po mastektomii. Ważna rola fizjoterapii
Kolejną prelegentką była Ewa Maziarz, fizjoterapeutka i limfolog, która przybliżyła zagadnienia związane z kompleksową terapią obrzęków u kobiet.

W kontekście Różowego Października szczególną uwagę poświęciła pacjentkom po mastektomii, u których leczenie operacyjne i onkologiczne może prowadzić do ograniczenia ruchomości, bólu oraz zaburzeń odpływu chłonki.
Specjalistka podkreślała znaczenie odpowiednio prowadzonej rehabilitacji, która pomaga kobietom odzyskiwać sprawność i poprawiać komfort codziennego funkcjonowania. Wyjaśniała również, jak ważna jest właściwa praca z blizną pooperacyjną, zapobieganie przykurczom oraz indywidualne dostosowanie terapii do stanu zdrowia pacjentki.
– Fizjoterapia odgrywa bardzo dużą rolę, nawet bym powiedziała, że kluczową w powrocie do sprawności i do poprawy jakości życia pacjentek. [...] Co daje nam fizjoterapia? Zapobiega przykurczom, obrzękowi i powinna być dobrana indywidualnie. Także to, co na koleżankę działa albo to, co ona robi, to drugiej pacjentce może nie pomóc, może nasilić dolegliwości. Także zawsze dobieramy terapię pod pacjentkę – podkreślała Ewa Maziarz.
Jej wystąpienie przypomniało, że opieka nad kobietą po chorobie nowotworowej nie kończy się wraz z zakończeniem leczenia onkologicznego. Równie ważne są rehabilitacja, odpowiednie wsparcie i powrót do możliwie najlepszej jakości życia.
„Mam 43 lata. W wieku 41 lat zachorowałam na nowotwór jajnika”
Jednym z najbardziej osobistych momentów niedzielnego spotkania było wystąpienie Wioli, 43-letniej kobiety, która dwa lata temu usłyszała diagnozę nowotworu jajnika.

Nie przyjechała do Jasła z wykładem medycznym. Przyjechała opowiedzieć własną historię i zachęcić inne kobiety, aby nie lekceważyły swojego zdrowia.
– Gdybym wcześniej wiedziała, że organizowane są takie spotkania, być może moje życie potoczyłoby się inaczej. Mam 43 lata. W wieku 41 lat zachorowałam na nowotwór jajnika. O chorobie dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Dzisiaj żyję i chcę pomagać innym – mówiła Wiola.
Kobieta przyznała, że regularnie odwiedzała ginekologa, a mimo to choroba przez długi czas pozostawała nierozpoznana. Niepokojące zmiany wykryto przypadkowo podczas badania rezonansem magnetycznym kręgosłupa, które objęło również okolice miednicy.
Dalsze wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Jak relacjonowała, w ciągu tygodnia trafiła na operację do Rzeszowa. Okazało się, że na jednym z jajników znajdował się guz o wielkości około siedmiu centymetrów. Rozpoznano również przerzuty.
– Chodziłam do ginekologa, badałam się. W ciągu jednego roku byłam na wizytach chyba cztery razy i niczego nie wykryto. Dopiero przypadkowe badanie rezonansem magnetycznym kręgosłupa pokazało, że coś jest nie tak. Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. W ciągu tygodnia zostałam zoperowana w Rzeszowie. Okazało się, że na jednym jajniku miałam już siedmiocentymetrowego guza i przerzuty. Ale chcę Wam powiedzieć jedno – przerzuty nie oznaczają, że od razu umieramy – podkreślała.
Wiola opowiadała o trudnym leczeniu, rozległej operacji i sytuacjach, w których musiała korzystać z pomocy najbliższych. Nie ukrywała, że choroba oznaczała dla niej nie tylko cierpienie fizyczne, ale również ogromne obciążenie psychiczne.
Wspomniała o synu, który pomagał jej podczas rekonwalescencji, oraz przyjaciółce, przed którą nie musiała ukrywać pooperacyjnych blizn. W tych doświadczeniach szczególnie mocno wybrzmiewała potrzeba przełamywania wstydu związanego z chorobą i zmianami zachodzącymi w ciele.
– Po operacji miałam 29 szwów. Nie wstydziłam się swojej blizny przed przyjaciółką, która dzisiaj jest tutaj ze mną. Byłam w takim stanie, że musiała mi pomagać nawet przy myciu, bo sama nie byłam w stanie tego zrobić. Mój 16-letni syn również widział mnie w takich chwilach i musiał mi pomagać. Dlatego mówię Wam, że nie ma się czego wstydzić. Nie wstydźcie się swojego ciała, badań ani wizyt u lekarza. To są ludzie, którzy chcą nam pomóc. Każde badanie może uratować życie – przekonywała.
Jej opowieść miała również drugi, niezwykle ważny wymiar. Kobieta zwróciła uwagę na samotność, której mogą doświadczać pacjentki onkologiczne, szczególnie w pierwszych tygodniach po diagnozie.

Dziś sama angażuje się w działania na rzecz innych chorych. Chce dzielić się wiedzą i doświadczeniem, aby kobiety, które dopiero rozpoczynają walkę z nowotworem, wiedziały, że nie muszą przechodzić przez nią samotnie.
– Chcemy pomagać innym kobietom, żeby wiedziały, że nie są same w tej chorobie. Gdybym wtedy spotkała takie osoby jak pani Małgosia, być może byłoby mi znacznie łatwiej przez to wszystko przejść. Niestety, musiałam mierzyć się z wieloma rzeczami sama. Nie miałam tej wiedzy, którą mam dzisiaj, nie wiedziałam, gdzie szukać wsparcia. Dlatego teraz chcę o tym mówić, żeby ta wiedza docierała do jak największej liczby kobiet – opowiadała.
Wiola podkreślała, że swoją historią chce docierać do kolejnych kobiet i zachęcać je do świadomej troski o zdrowie. Nawet jeżeli jej świadectwo skłoni do działania tylko jedną osobę, będzie to dla niej miało ogromne znaczenie.
„Proszenie o pomoc to odwaga, a nie słabość”
Ostatnia część merytoryczna konferencji została poświęcona zdrowiu psychicznemu, emocjom oraz relacji, jaką kobiety budują same ze sobą.
Sylwia Szpikowska, konsultantka kryzysowa i suicydolog, zaprosiła uczestniczki do refleksji nad tym, jak często własne potrzeby przegrywają z codziennymi obowiązkami.

Jej wystąpienie „Zatrzymaj się na chwilę. Profilaktyka zaczyna się od relacji ze sobą” miało nieco inny charakter niż wcześniejsze wykłady. Uczestniczki zostały zaproszone do krótkiego ćwiczenia uważności, podczas którego mogły na moment oderwać się od codziennego pośpiechu, skupić na oddechu i zastanowić nad własnym samopoczuciem.
Prelegentka zwracała uwagę, że profilaktyka zdrowotna nie sprowadza się wyłącznie do wykonywania badań i korzystania z konsultacji lekarskich.
– Bo profilaktyka to jest również nasze codzienne działanie, nasze życie, nasza dbałość o sen, o odpoczynek, o regulację emocji, o to, czy wiemy, jakie mamy granice i czy potrafimy o nie zadbać. I to, co bardzo, bardzo podkreślam, profilaktyką również jest umiejętność proszenia o pomoc. [...] Proszenie o pomoc to odwaga, a nie słabość. Powtórzę raz jeszcze. Proszenie o pomoc to odwaga, a nie słabość – mówiła Sylwia Szpikowska.
Zachęcała kobiety, aby nie czekały z odpoczynkiem i szukaniem wsparcia do momentu całkowitego wyczerpania. Podkreślała, że troska o własne potrzeby nie oznacza zaniedbywania rodziny czy bliskich, ale jest ważnym elementem zachowania zdrowia i równowagi psychicznej.
– Nie musimy dawać rady i nie musimy czekać, aż przestaniemy dawać radę. Nasze potrzeby też są ważne. I to nie jest zaproszenie do tego, żeby nie troszczyć się o innych ludzi. Absolutnie nie. To jest zaproszenie do tego, żeby troszczyć się również o siebie – przekonywała.
Sylwia Szpikowska opowiedziała także o swojej niedawnej wędrówce szlakiem Camino de Santiago. To doświadczenie posłużyło jej jako przykład tego, jak ważne jest wsłuchiwanie się we własne potrzeby i podejmowanie decyzji zgodnych z tym, co naprawdę nam służy.
Na zakończenie zachęciła uczestniczki, aby każda z nich zastanowiła się, co jeszcze tego samego dnia może zrobić wyłącznie dla siebie. Nie musiały to być wielkie zmiany. Wystarczyłby odpoczynek, spacer, rozmowa albo zaplanowanie odkładanej od dawna wizyty lekarskiej.
Nie tylko wykłady. Konsultacje, samobadanie piersi i muzyka
Niedzielne wydarzenie miało również wymiar praktyczny. W przerwach między wystąpieniami uczestniczki mogły korzystać z porad specjalistek reprezentujących różne dziedziny zdrowia i profilaktyki.



Duże znaczenie miała praktyczna nauka samobadania piersi z wykorzystaniem specjalnego fantomu. Kobiety mogły dowiedzieć się, jak prawidłowo wykonywać badanie, na jakie zmiany zwracać uwagę i kiedy należy skonsultować się z lekarzem.
Przygotowano również materiały edukacyjne dotyczące profilaktyki zdrowotnej oraz możliwość bezpośrednich rozmów z położną, fizjoterapeutką uroginekologiczną, dietetykiem, kosmetologiem i specjalistkami zajmującymi się wsparciem psychologicznym.




Uzupełnieniem konferencji był występ jasielskiego zespołu harcerskiego „Nos w kajak”, który zadbał o muzyczną część spotkania. Na uczestniczki czekały także upominki i vouchery ufundowane przez partnerów wydarzenia.

Podczas konferencji wspomniano również o projekcie „4 Pory Kobiecości”, zgłoszonym do Jasielskiego Budżetu Obywatelskiego. Zakłada on organizację w 2027 roku cyklu konferencji i warsztatów skierowanych do kobiet na różnych etapach życia – od dojrzewania, przez macierzyństwo, aż po menopauzę i dojrzałość.
Zdrowie nie powinno czekać na lepszy moment
Niedzielna konferencja pokazała, jak wiele ważnych tematów dotyczących kobiecego zdrowia wciąż wymaga otwartej rozmowy. Od profilaktyki nowotworowej, przez zmiany zachodzące w ciele i rehabilitację po operacjach, aż po samoocenę, emocje oraz potrzebę odpoczynku.
Choć każda z prelegentek reprezentowała inną dziedzinę, ich wystąpienia łączyło jedno przesłanie – kobiety powinny poświęcać własnemu zdrowiu przynajmniej tyle uwagi, ile każdego dnia poświęcają trosce o najbliższych.
Szczególnie mocno wybrzmiało to w historii Wioli. Jej doświadczenie przypomniało, że za diagnozą nowotworową kryje się nie tylko leczenie, lecz także lęk, niepewność, trudne emocje i potrzeba obecności drugiego człowieka.
Spotkanie „Świadoma dzisiaj, zdrowa jutro” było czymś więcej niż konferencją poświęconą profilaktyce. Stało się przestrzenią do rozmowy, wymiany doświadczeń i wzajemnego wsparcia. A przede wszystkim przypomnieniem, że o własne zdrowie warto zadbać już dzisiaj – nie dopiero wtedy, gdy pojawi się choroba.
AJ

