Ostoja zatrzymała wicelidera 2:2. „Najlepszy mecz w tym sezonie”
Ostoja Kołaczyce odrobiła dwubramkową stratę i zremisowała na własnym stadionie z LKS Zarszyn 2:2. Niedzielny pojedynek z wiceliderem krośnieńskiej klasy okręgowej przyniósł cztery gole i otwartą, wyrównaną grę, która musiała podobać się kibicom. – Myślę, że zagraliśmy chyba do tej pory najlepszy mecz – ocenił kapitan Ostoi Rafał Grzesiak, który pod nieobecność trenera Tomasza Palucha prowadził drużynę.



Goście objęli prowadzenie w 20. minucie, kiedy rzut karny wykorzystał Rafał Nikody. Dziewięć minut później ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców. Zarszyn prowadził już 2:0, ale gospodarze nie zamierzali rezygnować z walki o punkty.



W 43. minucie po podaniu Oskara Turka kontaktową bramkę zdobył Norbert Kopera. Jeszcze przed przerwą Ostoja miała okazję do wyrównania, jednak na drugiego gola musiała poczekać do 65. minuty. Wtedy Rafał Grzesiak popisał się pięknym uderzeniem z dystansu i doprowadził do remisu 2:2.
– Zaryzykowaliśmy, bo przegrywaliśmy 2:0, nie mieliśmy tak naprawdę nic do stracenia – mówił po spotkaniu Rafał Grzesiak kapitan Ostoi. Jak zaznaczył, rywale mogli podwyższyć prowadzenie, ale odważniejsza gra pozwoliła miejscowym wrócić do meczu. Gospodarze jeszcze przed końcem pierwszej połowy mieli bardzo dobrą sytuację, po której mogli schodzić na przerwę z remisem.

Było to wyrównane, otwarte spotkanie. Obie drużyny miały okazje, by zdobyć kolejne bramki i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostoja pokazała przy tym najlepszą w tym sezonie grę, co podkreślał również Grzesiak.
– Przede wszystkim graliśmy w piłkę, dużo podań, dużo akcji – oceniał Grzesiak – Podnieść się z 0:2 z wiceliderem to też nie jest takie proste.
Kapitan gospodarzy przyznał, że po niewykorzystanych okazjach pozostał niewielki niedosyt. Jednocześnie podkreślił, że punkt zdobyty w takich okolicznościach trzeba szanować. Przypomniał też o roli nieobecnego szkoleniowca.
– Pozdrawiam trenera Tomasza Palucha, bo tak naprawdę to on wszystko ustalał, a my tylko przenieśliśmy to na boisko – powiedział.
Po stronie Zarszyna remis pozostawił większe rozczarowanie. Kapitan gości Łukasz Wacławski żałował straconego prowadzenia, ale docenił postawę miejscowych.
– Szkoda, bo przy wyniku 2:0 powinniśmy zamknąć mecz i byłoby po wszystkim, ale trzeba też oddać gospodarzom, że ambitnie się postawili. Zasłużenie też jeden punkt wywalczyli, bo nie poddali się – powiedział Łukasz Wacławski, kapitan LKS Zarszyn.
Wacławski zwrócił uwagę, że jego drużyna miała bardzo dobre okazje zarówno na podwyższenie prowadzenia do 3:0, jak i na zdobycie zwycięskiej bramki przy stanie 2:2. Przyznał również, że spotkanie dostarczyło kibicom emocji.
– Na pewno jest niedosyt z tego względu, że wygrywając 2:0, trzeba było zamknąć mecz – podsumował.
Dla Ostoi odrobienie dwóch bramek straty w starciu z zespołem z czołówki było budującym wynikiem przed kolejnym spotkaniem z Wiki Sanok. Grzesiak wskazywał, że powroty zawodników po dłuższych przerwach zwiększyły możliwości zmian, a gra drużyny wygląda coraz lepiej.
– Jedziemy na Wiki, nie poddajemy się, walczymy – zapowiedział kapitan Ostoi.



Ostoja Kołaczyce – LKS Zarszyn 2:2 (1:2)
Bramki: 0:1 Rafał Nikody (20., karny), 0:2 Rafał Nikody (29.), 1:2 Norbert Kopera (43., asysta Oskar Turek), 2:2 Rafał Grzesiak (65.).
Ostoja Kołaczyce: Wiktor Cyran, Piotr Kosiba, Tomasz Kotulak, Bartosz Praskowicz, Oskar Polakiewicz, Damian Przewoźnik, Rafał Grzesiak (kapitan), Igor Libuszowski, Michał Dziadosz, Oskar Turek, Norbert Kopera.
LKS Zarszyn: Alex Terefinko, Łukasz Wacławski (kapitan), Bartłomiej Wojtasik, Rafał Nikody, Paweł Wójtowicz, Arkadiusz Femin, Dawid Pietrzkiewicz, Gabriel Raychel, Sebastian Meier, Hubert Pleszczoch, Kristian Svystun.
Red.

