Mija 43. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Mroczny czas w historii Polski
13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski ogłosił wprowadzenie stanu wojennego na obszarze całego kraju. Na ulice polskich miast wprowadzono czołgi. Internowano tysiące osób, w tym działaczy opozycyjnych. Nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Wprowadzono wówczas m.in. godzinę policyjną, podsłuchy telefoniczne i cenzurę korespondencji. Dzisiaj w Jaśle przez cały dzień będą trwać obchody Dnia Pamięci Ofiar Stanu Wojennego. Nie zabraknie uroczystych akademii, modlitwy oraz złożenia kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym strajk pracowników Huty Szkła w Jaśle oraz pod tablicą ks. Jerzego Popiełuszki. FOTORELACJA

Mija 43. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Władze komunistyczne obawiając się realnej utraty władzy poprzez dokonanie demokratycznej zmiany w kraju przez masy robotnicze, zdecydowały się na ogłoszenie stanu wojennego, do którego przygotowywali się już od 1980 r. To był czas pogłębiającego się niezadowolenia społecznego spowodowanego m.in. niskimi zarobkami, złą polityką zatrudnienia i organizacją pracy, czy brakiem żywności. Powstawały ruchy strajkowe w wielu zakładach pracy, a coraz więcej osób zapisywało się do nowych Związków Zawodowych.
13 grudnia 1981 r. gen Wojciech Jaruzelski odczytał przemówienie informujące o wprowadzeniu stanu wojennego. - "Rada Państwa w zgodzie z postanowieniami konstytucji, wprowadziła dziś stan wojenny na obszarze całego kraju". Oddziały ZOMO przystąpiły zaraz do masowej akcji aresztowań działaczy opozycyjnych, na ulicach pojawiły się czołgi i samochody opancerzone.
Zakłady pracy zostały zmilitaryzowane a kontrolę nad ich pracą przejęli tzw. komisarze wojskowi. Zakazano strajków, działalności politycznych, kulturalnych i społecznych, zawieszono również naukę w szkołach wyższych i na uczelniach. Każdy obywatel mógł zostać wylegitymowany oraz przeszukany. Godzina policyjna obowiązywała od 22.00 do 6.00 rano, a wyjazd poza miejsce zamieszkania był możliwy za zgodą władz.
- Byłem w pracy na zakładzie, kiedy dowiedziałem się o wprowadzeniu stanu wojennego. Pracowałem na pompowni w zakładach rafineryjnych. O 22. w radiu usłyszałem bardzo poważną muzykę, którą puszczano do północy. Po tym wystąpił gen. Wojciech Jaruzelski ogłaszając stan wojenny. Na zakład wkroczył komisarz wojskowy, który nadzorował w nim pracę. Otrzymaliśmy specjalne przepustki, aby móc przemieszczać się po mieście między 22.00 a 6.00, gdyż pracowaliśmy na zmiany – mówi pan Tadeusz z Jasła. - W sklepach było wszystko na kartki, stało się w długich kolejkach. Byli też tzw. kolejkowi, którzy na tym zarabiali. W dzisiejszych czasach jest to nie do pomyślenia jak to kiedyś się żyło. Dzisiaj jest luksusowo – dodaje. Pani Dorota pamięta, jak wracała do Polski ze Lwowa. Na granicy mówili już, że w kraju jest stan wojenny. - Nie było telefonów komórkowych, żeby zadzwonić do rodziny i zapytać co się dzieje. Gdy przyjechałam, nikt nic nie wiedział, dopiero po dwóch dniach ogłoszono stan wojenny. Za granicą już wiedzieli, co się szykuje w Polsce – podkreśla. - W Jaśle żyło się normalnie, najgorzej było w dużych miastach. Byłam młoda, miałam małe dziecko, więc nie odczuwałam tego, tak jak inni. Człowiek był przyzwyczajony do biedy, do kartek. Nigdy nie było tak jedzenia, jak dzisiaj, kiedy mamy dostęp do wszystkiego. Ludzie sobie pomagali, każdy kombinował jak umiał – mówi.
W czasie stanu wojennego zginęło blisko 100 osób. W pierwszym roku było mnóstwo, pobić, porwań i zastraszeń. 9 górników z kopalni "Wujek" poniosło śmierć. Władza była bezwzględna.

- 13 grudnia 1981 r. byłem na opiece, ponieważ kilka dni wcześniej urodziła się moja trzecia córka. Wczesnym rankiem przybyłem do Delegatury NSZZ "Solidarność", gdzie dowiedziałem się, że nasi koledzy w nocy zostali aresztowani – wspomina starosta jasielski Adam Pawluś, który miał wówczas 26 lat. - Na spotkaniu w gronie kilkudziesięciu osób podczas rozmowy zaproponowałem tekst, który napisałem. Wzywałem do strajku zgodnie z naszym statutem. Nie bałem się konsekwencji. Próbowałem się kontaktować z naszymi strukturami na zewnątrz, ale nie było łatwo dojechać do Krakowa, czy innych miejsc. Telefony były wyłączone więc przygotowaliśmy struktury do podziemia. Ja byłem jednym z tych, który zaproponował jak mają funkcjonować. Mieliśmy przygotowany system, który dzielił komisje zakładowe. Ten schemat początkowo działał, ale z czasem coraz więcej komisji się wyłamało z podziemnych działalności i w lutym zostałem aresztowany. Przedstawiono mi rękopis, wcześniej pobrano próbki mojego pisma z życiorysu. Proponowano mi współpracę, ale odmówiłem i zostałem skazany na karę więzienia na okres 3 lat – podkreślił A. Pawluś, który dzisiaj uczestniczył w uroczystej akademii przygotowanej przez Zespół Szkół Budowlanych w Jaśle.

Młodzież przygotowała część artystyczną oraz wygłoszony został referat na temat stanu wojennego.


Uczniowie szkoły oraz zaproszeni gości mieli okazję wysłuchać wykładu prof. Jana Majchrowskiego, prawnika, politologa, nauczyciela akademickiego i doktora habilitowanego nauk prawnych, pierwszego wojewody lubuskiego, byłego sędziego Sądu Najwyższego.

id
