Wisłoka ma coraz mniej wody. Jasło wspomaga miejskie ujęcie wodą z Ropy
Przedłużający się brak większych opadów daje się we znaki również w Jaśle. Niski stan Wisłoki, z której miasto czerpie wodę dla mieszkańców, sprawił, że konieczne stało się wykorzystanie awaryjnego rozwiązania. Od kilku dni można obserwować pompowanie wody z Ropy, która ma wspomóc główne miejskie ujęcie. Sytuacja pokazuje, że susza hydrologiczna przestaje być wyłącznie problemem rolników czy przyrodników.
Główne ujęcie zaopatrujące Jasło w wodę znajduje się na Wisłoce, w rejonie Żółkowa. To stamtąd woda trafia do stacji uzdatniania, a następnie – już po odpowiednim przygotowaniu – do miejskiej sieci wodociągowej.
Problem pojawia się w czasie długotrwałej suszy. Nawet jeśli urządzenia stacji uzdatniania mają odpowiednią wydajność, do ich pracy potrzebna jest wystarczająca ilość wody w samej rzece. Tymczasem tegoroczne lato i brak długotrwałych, intensywnych opadów spowodowały bardzo niski stan Wisłoki.


Już w sierpniu przedstawiciele jasielskiego MPGK i miejskich służb przeprowadzili próbę awaryjnego zasilania ujęcia na Wisłoce wodą pobieraną z Ropy. Wykorzystano do tego zapasowe ujęcie należące do firmy Unimot. Próba miała potwierdzić, czy takie rozwiązanie może zostać zastosowane w sytuacji kryzysowej.
Woda z Ropy ma wspomóc Wisłokę
Obecnie rozwiązanie to nabiera szczególnego znaczenia. Od kilku dni prowadzone jest pompowanie wody z Ropy, która ma zwiększyć ilość wody dostępnej w rejonie miejskiego ujęcia.

Nie oznacza to, że mieszkańcy otrzymują do kranów nieuzdatnioną wodę bezpośrednio z rzeki. Woda pobrana przez system wodociągowy nadal przechodzi proces uzdatniania i kontroli przed skierowaniem jej do odbiorców.
Jeszcze w sierpniu przedstawiciele miasta wskazywali, że poziom Wisłoki systematycznie się obniża, a zabezpieczenie alternatywnego źródła wody staje się coraz istotniejsze dla bezpieczeństwa mieszkańców Jasła. Ropa ma w tym przypadku istotną przewagę – jej przepływ jest związany również z funkcjonowaniem zbiornika Klimkówka.
Krótki deszcz problemu nie rozwiąże
Kilka godzin słabego deszczu może poprawić wygląd trawników czy pól, ale nie odbuduje zasobów wody po wielu tygodniach suszy. Do wyraźnej poprawy sytuacji potrzebne byłyby długotrwałe i obfite opady, które zwiększyłyby przepływy w rzekach i zasiliły wody podziemne.
Problem nie dotyczy wyłącznie Jasła. Z niedoborem wody mierzą się również sąsiednie samorządy.
Problemy z wodą także w gminie Dębowiec
Z podobnym problemem mierzy się również gmina Dębowiec. Zakład Gospodarki Komunalnej zaapelował do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody do niezbędnego minimum. Jak przekazano, wysokie temperatury i brak większych opadów w ostatnich tygodniach doprowadziły do głębokiej suszy hydrologicznej, a ilość wody na gminnych ujęciach spadła do krytycznie niskiego poziomu. Mieszkańcy proszeni są, by wodę z sieci wykorzystywać przede wszystkim do celów spożywczych i higienicznych, a czasowo zrezygnować z podlewania trawników oraz prac wymagających dużego zużycia wody. Zakład podkreśla, że krótkotrwałe, słabe opady nie są w stanie odbudować zasobów wód podziemnych i powierzchniowych – do poprawy sytuacji potrzebne są długotrwałe i obfite deszcze.
Sytuacja na Wisłoce pokazuje, że bezpieczeństwo wodne Jasła staje się jednym z ważniejszych wyzwań na kolejne lata. Awaryjne wykorzystanie Ropy może pomóc w okresie kryzysowym, ale coraz dłuższe okresy bez opadów stawiają pytanie o trwałe zabezpieczenie alternatywnego źródła wody dla miasta.
Red.

