Oddział zakaźny do likwidacji, w jego miejsce ZOL? NFZ negatywnie ocenił ten pomysł
Likwidacja oddziału chorób zakaźnych Szpitala Specjalistycznego w Jaśle znalazła się wśród rozwiązań zapisanych w programie naprawczym lecznicy. Pomysł wzbudził poważne wątpliwości radnych, a negatywnie ocenił go również Podkarpacki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia. Jednym z rozważanych scenariuszy było wykorzystanie budynku po oddziale zakaźnym na potrzeby Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Podczas poniedziałkowej sesji padły jednak pytania, czy taki ZOL byłby w ogóle rentowny.

Sprawa oddziału zakaźnego była jednym z najgoręcej dyskutowanych tematów podczas sesji Rady Powiatu w Jaśle poświęconej przede wszystkim przystąpieniu powiatu do 20-milionowego długu Szpitala Specjalistycznego.
Z materiałów przekazanych radnym wynikało, że jednym z elementów programu naprawczego przygotowanego jeszcze za czasów poprzedniego dyrektora Henryka Przybycienia była możliwość likwidacji oddziału zakaźnego. W dokumentach dotyczących wykorzystania środków pojawiła się również kwota około 2,5 mln zł na remont budynku po oddziałach dermatologicznym oraz obserwacyjno-zakaźnym.
NFZ negatywnie o likwidacji
Podczas sesji poinformowano, że pomysł likwidacji oddziału zakaźnego został negatywnie oceniony przez Podkarpacki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia.
Wicestarosta jasielski Barbara Burbelka podkreślała, że przedstawiony radnym program nie jest dokumentem, który w obecnym kształcie miałby zostać zrealizowany. Jak mówiła, był to program przygotowywany przez poprzednie kierownictwo szpitala.

– Proszę tutaj nie straszyć mieszkańców, że będzie oddział zamknięty jeden czy drugi, ponieważ zgody zarządu na to nie będzie, a mojej na pewno zgody nie będzie, żeby likwidować oddział chorób zakaźnych, tak bardzo potrzebny nie tylko naszym mieszkańcom, ponieważ musimy przypomnieć, że zabezpiecza on również 7 powiatów, nie tylko powiat jasielski. Tak że chciałabym tylko właśnie zdementować te rzeczy, ponieważ my jeszcze go nie akceptowaliśmy – mówiła Barbara Burbelka.
Wicestarosta potwierdziła jednocześnie, że stanowisko NFZ wobec likwidacji było negatywne.
– Czekaliśmy dwa tygodnie na opinię Narodowego Funduszu Zdrowia, jak również pani wojewody i jest negatywna opinia Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie możemy tego oddziału zlikwidować i dobrze, że jest taka opinia, aczkolwiek nie zamykajmy sobie drogi do otworzenia zakładu opiekuńczo-leczniczego, ponieważ to jest bardzo potrzebne – podkreśliła.
Także wiceprzewodniczący Rady Powiatu Paweł Nowak mówił o piśmie Podkarpackiego OW NFZ z 1 września, w którym pomysł został negatywnie zaopiniowany. Zwracał uwagę, że przy istniejącym systemie zabezpieczenia opieki zdrowotnej był zdziwiony, iż likwidacja oddziału w ogóle znalazła się w przedstawionych rozwiązaniach.
„To nie była plotka”
Część członków Zarządu Powiatu apelowała podczas dyskusji o ograniczenie emocji wokół sprawy. Piotr Wyderka zapewniał, że na posiedzeniach zarządu nie było rozmów o likwidacji zakaźnego i że taki wariant nie jest obecnie przez zarząd rozpatrywany.
Radni odpowiadali jednak, że dyskusja nie powstała na podstawie pogłosek, lecz zapisów znajdujących się w dokumentach przekazanych Radzie.
Jan Urban zwracał uwagę, że właśnie dlatego sprawę należało publicznie wyjaśnić.

– To nie była plotka, tylko to było coś, co było zapisane w dokumencie. Ten dokument nie ma klauzuli ściśle tajne, więc on się pojawiał i funkcjonował w przestrzeni i to powodowało niepotrzebne emocje społeczności lokalnej – mówił radny.
Zakaźny generuje stratę. Pers: 1,6 mln zł w 2025 roku
Do dyskusji włączył się również Grzegorz Pers. Z jednej strony wskazywał na znaczenie Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, z drugiej zwrócił uwagę na finansowe wyniki funkcjonowania oddziału zakaźnego.
Według przedstawionych przez niego danych oddział miał w 2025 roku przynieść około 1,6 mln zł straty.

– Tylko tak krótko o tym oddziale zakaźnym, bo tak bronimy go rękami, nogami. Ja wam powiem tak, milion sześćset strata oddziału zakaźnego za 2025 rok – mówił Grzegorz Pers.
Radny zaznaczał także, że część osób hospitalizowanych na oddziale stanowią w praktyce pacjenci internistyczni. Jednocześnie mocno opowiedział się za rozwojem opieki długoterminowej.
– Podtrzymuję to, że bardzo potrzebny jest zakład opiekuńczo-leczniczy, bo pacjenci wychodzący z neurologii, z interny, którzy są podleczeni w ciągu tygodnia, rodziny nie są w stanie jeszcze zająć takiej opieki medycznej nad nimi, więc naprawdę taki oddział jest bardzo potrzebny – argumentował Pers.
Wskazywał przy tym, że do rozważenia pozostaje również rozwój rehabilitacji leczniczej, szczególnie dla osób po udarach, które obecnie często muszą oczekiwać na miejsca w innych placówkach.
Zamiast zakaźnego ZOL?
W programie naprawczym pojawił się wariant, w którym po zwolnieniu budynku zajmowanego przez oddział zakaźny miałby zostać tam utworzony Zakład Opiekuńczo-Leczniczy.
I właśnie ekonomiczna strona takiego rozwiązania wzbudziła zastrzeżenia radnej Ewy Wawro.
Jak mówiła podczas sesji, z przedstawionych radnym informacji wynikało, że część z planowanego 20-milionowego finansowania mogłaby zostać wykorzystana na remont budynku po oddziale zakaźnym pod przyszły ZOL.
– Na komisji tej łączonej zwróciłam uwagę, że żeby ZOL był opłacalny, potrzebne by było, żeby tam było minimum 45 łóżek. My nawet jeżeli zlikwidowalibyśmy zakaźny oddział, tylu łóżek nie uzyskamy. Więc moje pytanie takie, to pieniądze miały być przeznaczone po to, żeby jakoś zwiększyć przychody naszego szpitala, a my w tym momencie, realizując tam ZOL, będziemy tworzyć tylko i wyłącznie kolejne koszty – mówiła Ewa Wawro.
Radna nie kwestionowała samej potrzeby tworzenia miejsc opieki długoterminowej. Zwróciła jednak uwagę na to, czy w obecnej kondycji finansowej szpitala inwestycja będzie ekonomicznie uzasadniona.
Podnosiła również kwestię inwestycji realizowanej przez Miasto Jasło, które przygotowuje własny zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy.
– Ja wiem, że biorąc pod uwagę to, w jaki sposób społeczeństwo się starzeje, jakie są problemy z zapewnieniem opieki osobom, które wychodzą ze szpitala, często opieki paliatywnej, że ten ZOL jest potrzebny. Ja wiem, ale pytanie moje, w dalszym ciągu nie pokazujemy tego, w jaki sposób chociażby część kredytu mogłaby pójść na to, żeby przyczynić się do jakichś dodatkowych przychodów – zaznaczała Wawro.
Burbelka: miejsc i tak będzie za mało
Barbara Burbelka odpowiadała, że powiatowy ZOL nie powinien być traktowany jako konkurencja dla inwestycji miejskiej. Jej zdaniem potrzeby w zakresie opieki długoterminowej są na tyle duże, że miejsca w obu placówkach znajdą pacjentów.
– Nie zamykajmy sobie drogi do otworzenia zakładu opiekuńczo-leczniczego, ponieważ to jest bardzo potrzebne i tutaj nie jesteśmy żadną konkurencją dla miasta, to tutaj mogę zapewnić panią radną Wawro, bo czy będziemy mieć 20 miejsc, czy 40 będzie miało Jasło, te potrzeby będą zawsze i zawsze będzie tych miejsc mało. Ale to jest temat dopiero przyszłościowy – mówiła wicestarosta.
Ostateczna decyzja będzie należeć do nowego kierownictwa i Rady
Z poniedziałkowej dyskusji wynika przede wszystkim, że likwidacja oddziału zakaźnego nie jest obecnie przesądzona. Została wpisana jako jeden z wariantów do programu naprawczego przygotowanego przez poprzednie kierownictwo szpitala, ale spotkała się z negatywną oceną NFZ i sprzeciwem części radnych oraz członków Zarządu Powiatu.
Sam program ma być jeszcze zmieniany. Nowy dyrektor szpitala ma zapoznać się z dokumentem, wprowadzić własne rozwiązania i przedstawić dalszą koncepcję funkcjonowania lecznicy.
Dopiero wówczas będzie można odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy oddział zakaźny pozostanie w obecnej formie, a jeżeli tak – gdzie i na jakich zasadach miałby powstać planowany Zakład Opiekuńczo-Leczniczy.
Red.

